Category: Bez kategorii

Kiedyś będziemy tu mieli Koreę (Północną)!

Ach, ci nauczyciele! Znów będą się lenić przez ponad dwa tygodnie przerwy świątecznej. Pozamykają szkoły na cztery spusty i dalej na rajdy po galeriach handlowych. Biedne spragnione wiedzy dziatki daremnie będą kołatać do wrót przybytków edukacji… Słucham o liście pani minister Kluzik-Rostkowskiej i włos mi się jeży na głowie. Rozumiem, że wielu rodziców ma problem z zapewnieniem dziecku opieki w…

Uroki bezdzietności

Nie masz dzieci, więc… Ostatnio kilka razy miałam okazję usłyszeć taki tekst. Nie mam dzieci, więc nie jestem w stanie zrozumieć, co czują i z czym muszą się borykać na co dzień moje koleżanki matki. Nie wiem, jak to jest wrócić do domu po szesnastej, zrobić zakupy, zaprowadzić dziecko na angielski albo tańce, a rano gotować obiad. Nie mam dzieci,…

Sekret kardynała Richelieu

Jajka pomalowane, mazurki polukrowane, biała kiełbasa wyjęta z gara paruje na półmisku… A mnie naszło na jakieś rozrachunki, podsumowania. Co mam, a czego już nie. Jutro przyjedzie siostra, w poniedziałek może brat, póki co jednak jestem sam na sam ze sobą. Jeśli chcesz sprawdzić, ile warci są twoi przyjaciele, powinieneś postarać się o jakieś nieszczęście, które wywróci twoje życie do…

Dom wdów

W moim bloku są dwadzieścia cztery mieszkania, dziewiętnaście z nich to domy wdów i wdowców. Najwięcej jest samotnych kobiet, mężczyzn tylko trzech. Są to ludzie w różnym wieku i z różnym stażem „wdowieństwa”. Tych, którzy odeszli, pamiętam doskonale. Kiedy byłam dzieckiem, żyli ze swoimi małżonkami i mieli się dobrze. Potem zaczęli umierać, ten na raka, tamten na serce. Co jakiś…

Dobrze zainwestowane dwa złote

Wiosenny przegląd szafy. Niby mam co na siebie włożyć, ale przydałby się jakiś powiew świeżości. Nie ma rady, trzeba ruszyć na podbój galerii. Zaszaleję, myślę sobie, przedzierając się autobusem przez rozkopane miasto. Kupię jakiś ekstraciuch, dzięki któremu doświadczę spektakularnej metamorfozy i odmienię swoje życie. Skoncentrowana na zadaniu pewnym krokiem zmierzam ku upstrzonemu reklamami wejściu do galerii. Proszę pani…, dociera do…

Nie mam nic przeciwko wiośnie w styczniu. Doskonale się czuję w takim klimacie. Nie tęsknię za mrozem i śniegiem. Nie przeraża mnie wizja „niewymrożonych” zarazków i insektów, które zaatakują, gdy tylko zrobi się cieplej. Cieszę się, że najciemniejsze miesiące roku są już za nami. Zauważyłam, że światło zmieniło swoją barwę, stało się bardziej świetliste, delikatne. Może zatem kończy się czas…

Zaczęłam czytać trzecią część powieści „Twoja twarz jutro” Javiera Maríasa. Znalazłam w niej takie słowa: „(…) nie tylko zmarli są marnotrawstwem, na wojnie czy w czasach pokoju, marnotrawstwem jest także to, że z ich powodu pogrążamy się w smutku, pociągają nas za sobą tak, że nie dajemy sobie zgody na powrót do normalnego życia ani na to, żeby znowu cieszyć…

Piątek trzynastego okazał się całkiem miłym dniem. Za oknem tzw. zgniły wyż, mokro, szaro i ponuro. Ale w pracy przyjemna niespodzianka. Dobra kawa i rozmowa z kimś, kto ostatnio trochę się oddalił. Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień… Może w końcu zrozumiałabym, co siedzi w jego głowie. Dlaczego „nie” ? A może jednak „tak”, tylko… no właśnie, co? Chyba ostatni…