Gorący uczynek

Są ludzie obdarzeni jakimś dziwnym szóstym zmysłem. To ci, którzy pojawiają się zawsze wtedy, gdy najbardziej nam zależy właśnie na tym, by nikt się nie pojawił. Na przykład wtedy, gdy pakujesz do torby firmowy papier do ksero, żeby dziecko miało na czym rysować. Albo gdy zamiast ślęczeć nad papierami, oglądasz buty w sklepie internetowym. Wszystkie te rzeczy robisz najczęściej pierwszy raz, z bijącym sercem i sto razy upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu. A tu pech! Ów ktoś pojawia się nie wiadomo skąd i przyłapuje cię na gorącym uczynku.

Czerwienisz się i nerwowo tłumaczysz, próbując obrócić wszystko w żart, ale chociaż intruz uśmiecha się pobłażliwie i ze zrozumieniem kiwa głową, w jego oczach czytasz wyrok: no i wszystko jasne, wiadomo już, dlaczego ciągle brakuje papieru albo no proszę, jak się obija!

Ten ktoś wiedziony węchem tropiciela doskonale wie, co w trawie, czyli w firmie, piszczy. Dziwnym trafem zawsze zjawia się tam, gdzie coś się dzieje. Namierza intrygi, kłótnie, wpadki. Nic się przed nim nie ukryje.

A informacja cenniejsza niż złoto. Zawsze można zrobić z niej użytek.

Ostatnio w pracy poszukiwany jest bałaganiarz. Wchodzi do kantorka i zostawia po sobie istny armageddon. Dziś szukam tam czegoś. Zdejmuję, przestawiam, nawet nie zauważam, gdy zaczyna mnie otaczać lekki chaos.

I właśnie wtedy pojawia się firmowy tropiciel.

- No i wszystko jasne!- obwieszcza triumfalnie na cały głos.

Bałaganiarz został pochwycony!

Nieważne, że byłam tam pierwszy raz od kilku tygodni.

Nieważne, że wszystko na pewno odłożyłabym na miejsce.

Liczy się ta chwila. Moment. Miejsce zbrodni. I ty- przyłapany, pochwycony, osądzony!

Nawigacja po wpisie

  4 comments for “Gorący uczynek

  1. 23 października 2017 o 20:58

    Hej, przypadki się zdarzają :) pozdrawiam

    • wokulska
      24 października 2017 o 15:32

      Jasne. Ale jeśli chodzi o tę osobę, to tych przypadków jest podejrzanie dużo. Ona naprawdę wie, kiedy i gdzie się pojawić :-)

  2. 16 listopada 2017 o 08:49

    takim osobom polecam najczęściej „nudzisz się? zajmij się sobą.”
    nigdy się nie tłumaczę i nigdy nie wyjaśniam w takich okolicznościach przyrody, to się mija z celem :)
    w Twoich okolicznościach pewnie powiedziałbym coś w rodzaju: jesteś pewien? super. gratuluje, a teraz zamknij drzwi z drugiej strony.

    zimny i lodowaty ton pełen pewności siebie (nawet udawanej) działa demotywująco na takiego „detektywa”

    • wokulska
      17 listopada 2017 o 08:00

      Zwykle po fakcie człowiekowi przychodzą do głowy różne cięte riposty, wtedy byłam zwyczajnie zaskoczona, zmieszana. Ale póki co dalszego ciągu nie było, a nastawiłam się bardzo bojowo :)

Odpowiedz na „wokulskaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *