Święte krowy

Tak, całkiem możliwe, że jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Może po prostu złośliwa. Albo nietolerancyjna. Egoistyczna. Co tam chcecie. Bo znowu będzie o dzieciach.

Duży sklep. Długie kolejki do każdej kasy. W jednej stoi małżeństwo z dzieckiem, na oko dwuletnim, może starszym. Małżeństwo z tych fit, cool i trendy. Dziecko w niczym ich nie ogranicza, jest jak kolejny modny gadżet w kolekcji.

Do kasy jeszcze daleko. On krąży niespokojnie, wypatrując krótszej kolejki. Ona stara się uspokoić dziecko, które zaczęło marudzić. Chociaż kasjerki uwijają się jak w ukropie, klientów wcale nie ubywa. Jest gorąco, wszyscy tkwimy w jakimś bezmyślnym stuporze. Nagle on macha do żony:

- Chodź tutaj- woła jak gdyby nigdy nic ze środka innej kolejki. Dystans do kasy krótszy o połowę.

- Przecież pan tu nie stał- upomina go jakaś kobieta.

- Stałem tu z boku- facet idzie w zaparte.

- Nie stał pan- kobieta nie zamierza ustąpić.

Chłopczyk zaczyna płakać.

- Wstydziłaby się pani- syczy tatuś- Człowiek z dzieckiem, a pani…

Zbrodniarka! Nie ustąpiła miejsca rodzinie z dzieckiem! A fe, wstyd!

- To pan się powinien wstydzić- odpowiada spokojnie kobieta.

W duchu zaczęłam jej bić brawo.

Tatuś złapał płaczącego chłopca i wyszedł ze sklepu, kręcąc głową z oburzeniem.

Tatuś cwaniak.

Sytuacja zdecydowanie nie wymagała zastosowania jakichś specjalnych środków. Wystarczyło, by jedno z rodziców zajęło się dzieckiem, a drugie zakupami. Gdyby kobieta była sama i potrzebowała pomocy, na pewno nikt by nie protestował.

Ale kto wie, co będzie za parę lat? Każde dziecko, w przyszłości potencjalnie zarabiające na nasze mityczne już renty i emerytury, będzie na wagę złota. Dziś pięćset plus, jutro zakupy bez kolejki, miejsca na parkingu, zwolnienie z wszelkich opłat…

Rodzi się nam nowa elita- dzieciaci.

Tak na marginesie: naszym matkom i babciom powinno się postawić pomniki. Za rodzenie i wychowywanie dzieci nie dostawały absolutnie nic, a jednak podejmowały ten trud i dawały radę, i to jeszcze jak!

  2 comments for “Święte krowy

  1. 11 lipca 2017 o 09:46

    ba, nie dosyć, że nie dostawały nic, bo taki wychowawczy, jeśli już był, to był bezpłatny, to jeszcze w kolejkach stały po kilka godzin dziennie, żeby cokolwiek wystać… kolejki po odbiór kartek żywnościowych pominę…

    • wokulska
      11 lipca 2017 o 14:43

      Doskonale to pamiętam, choć byłam małym dzieckiem. Teraz z perspektywy czasu widzę, jakich cudów dokonywała moja mama, żebyśmy mieli co jeść i w czym chodzić.

Odpowiedz na „~demirjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *