Tylko 30 złotych

Brrr, chociaż minęło trochę czasu, wciąż się wstrząsam na wspomnienie pewnej sytuacji.

Spacerowałam po galerii, czekając na wizytę u fryzjera. Ludzi raczej niewielu, spokojnie, trochę sennie. Nagle zza jakiegoś pawilonu wychyla się chłopak i z szerokim uśmiechem zagaduje: Dzień dobry! Czy mogę zadać pani zagadkę? Zatrzymuję się zaskoczona. Chłopak ubrany na luzie, przy nim jeszcze dwoje młodych ludzi. Stoisko, ulotki. Myślę sobie, może organizują jakąś imprezę, koncert i zachęcają do udziału. Chłopak pyta o największego kota żyjącego w Europie. Ryś, jasne że ryś. Szeroki uśmiech, pochwała, nawet żółwik. Pani jest cool. Jeszcze nie przeczuwam niebezpieczeństwa. Aha, chodzi o zwierzęta. Pewnie dostanę ulotkę, podpiszę się na liście protestacyjnej i to wszystko. Chłopak tymczasem cały w uśmiechach zasypuje mnie żarcikami, komplementami. Czy na pewno skończyłam dwadzieścia jeden lat? Chyba wczoraj. Wow, ale jestem fajna! W końcu wyciąga skądś podkładkę z formularzem. I dowiaduję się wreszcie, o co chodzi. Mam się zdeklarować, że co miesiąc z mojego konta będzie szedł przelew na pewną znaną organizację zajmującą się ochroną ginących gatunków zwierząt. Tylko 30 złotych. Pizza i cola, podsumował chłopak. Na twarzy uśmiech, w ręku długopis…

O nie, nie ze mną te numery Brunner. Pracuję i dostaję pensję. Ale nie chodzę raz w miesiącu na pizzę i colę. Wolę sama coś ugotować. Taniej i smaczniej. Nie wyrzucam też pieniędzy, ot tak, bo to tylko 10 czy 30 złotych. Pilnuję wydatków, kombinuję, na czym by tu zaoszczędzić. Kilka komplementów i uśmiech to za mało, żeby mnie ogłupić.

Kocham zwierzęta.

Rozumiem, że potrzebują naszej pomocy.

Dobrze, że istnieją organizacje, które zajmują się ich ochroną.

Nie znoszę jednak, kiedy ktoś mną manipuluje. Wolałabym od razu usłyszeć, czego dotyczy akcja. Konkretnie, jasno, rzeczowo. Wtedy czułabym, że rozmówca traktuje mnie jak partnera, a nie jak jelenia, którego trzeba oskubać.

Osobną kwestią jest też sposób finansowania różnych organizacji, fundacji. Co roku przekazuję 1% podatku na cele charytatywne. Na tyle mnie stać. Nie dam rady wspierać ginących rysiów, głodujących dzieci w Afryce i chorych na raka. Muszę myśleć o zabezpieczeniu własnej przyszłości, bo żadna organizacja nie wyciągnie mnie z dołka, jeśli los się odwróci. Mówię jak Scrooge? Okej, tylko że nie mam jego pieniędzy i mieszkam w kraju, gdzie trudno patrzeć optymistycznie w przyszłość.

  4 comments for “Tylko 30 złotych

  1. 16 stycznia 2017 o 12:40

    Podatek nam zabierają tak czy siak, więc mówienie o przekazywaniu 1% jako o pomocy, na którą „mnie stać”, jest trochę obłudne – nic z portfela się wszak dodatkowo nie wyciąga…
    Ale ogólnie zgadzam się z tezą postu – nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim potrzebującym. A jeśli już, to każdy ma prawo sam zadecydować, co chce wspierać, za ile i jak często – taka podstępna i nachalna agitacja jest naprawdę irytująca…

    • wokulska
      16 stycznia 2017 o 17:48

      Może zabrzmiało to obłudnie, ale przecież ten 1% to kilka godzin mojej pracy, a wielu Polaków nadal nie korzysta z tej formy wsparcia dla potrzebujących. W ten sposób mogę też zdecydować, komu konkretnie pomogę.
      Tak szczerze, zamiast wyciągać z portfela wolę pomagać swoimi rękami, poświęcić czas i trochę wysiłku dla konkretnych ludzi, potrzebujących z sąsiedniej ulicy czy miejscowości, wtedy widzę efekt i czuję satysfakcję.
      A najbardziej oburzyło mnie właśnie to manipulowanie. Powinniśmy pomagać, bo chcemy, bo w to wierzymy, a nie dlatego, że ktoś dobrze przeszkolony nas omamił.

  2. ~zolza
    20 stycznia 2017 o 15:44

    Masz rację. Ja też nie zamierzam dawać pieniędzy na nowe fury prezesów fundacji. Zareagowałam kiedyś na chwytający za serce anons o psie po przejściach…
    Nie, nie dalm kasy. poprosiłam o dokładny adres, gdzie znajduje się psina, to po nią przyjadę i zabiorę, dam dom, opiekę i dożywotnią przyjaźń. Na odpowiedź czekam już dwa lata… Pytanie- czy o dobro tego pieska chodziło?

    • wokulska
      20 stycznia 2017 o 16:00

      Ciekawa historia. No i jak tu mieć pewność, że dając pieniądze, naprawdę komuś pomożemy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *