Grzeczna dziewczynka

Nie wiem, jak jest teraz, ale kiedyś uczyło się dziewczynki tego, by być miłą. Miałyśmy być ciche, grzeczne i miłe. Nie biegać, nie krzyczeć, nie kłócić się. Siedzieć na kanapie z równo złączonymi nóżkami. Jak lalki.

Chociaż nie jestem już dziewczynką, często łapię się na tym, jak ciężko wyzwolić się ze sztywnego gorsetu wychowania. Czuję dyskomfort, ale nie potrafię się poskarżyć. Nie wypada. Łatwiej mi znieść cudzy egoizm, brak kultury i lekceważenie niż głośno i wyraźnie zakomunikować: to mi się nie podoba! A jeśli już zakomunikuję, natychmiast zalewa mnie fala wyrzutów sumienia. I co ja najlepszego narobiłam?! Byłam niemiła!!!

Oto aktualne skutki bycia „niemiłą”:

Koleżanka, która usłyszała kilka cierpkich słów, przestała się odzywać.

Znajomy mnie unika- miałam inne zdanie niż on w pewnej sprawie.

Może przesadziłam?

I tak źle, i tak niedobrze.

Co robi grzeczna dziewczynka, gdy spotyka wilka? Nie, nie ucieka. Nie krzyczy. Nie broni się. Grzeczna dziewczynka uśmiecha się miło i mówi: proszę, zjedz mnie.

Kochane, „miłe” dziewczynki, morał z tej bajeczki dopiszcie sobie same…

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *