Bombowy urlop

On- z tych obecnych nieobecnych. Schowany za ekranem smartfona albo komputera. Zapracowany nawet na urlopie. Zarabia takie pieniądze, że stać ich na dużo więcej niż przeciętnego Polaka i musi trzymać rękę na pulsie. Ona- nowoczesna, otwarta. Trochę inaczej wyobrażała sobie życie rodzinne, ale zaciska zęby i udaje, że jest fajnie. Dziecko- trochę jak pies, którego przygarnęło się pod wpływem impulsu. Miało być słodkie i grzeczne, bawić się interaktywnymi zabawkami, zasypiać na żądanie i nie grymasić. Tymczasem ciągle domaga się uwagi. I płacze. Nie, ono się drze. On wtedy odpowiada na bardzo ważne maile, ona czyta książkę i udaje, że nie słyszy dobiegającego z pokoju hałasu.

Jest jeszcze mamusia. Przyjechała, żeby pomóc. Odciążyć trochę syna i jego partnerkę. Niech sobie dzieci odpoczną na tym urlopie. Mamusia wprowadza swoje rządy. Zapycha pół lodówki, nie patrząc na to, że inni goście pensjonatu również chcieliby z niej skorzystać. Anektuje wspólny salon. Teraz to pokój jej i dziecka. Przy śniadaniu rozwodzi się nad konsystencją kupki. Ma swoje sposoby na marudzenie wnuczki. W efekcie dziecko drze się jeszcze częściej.

Ona wygląda tak, jakby chciała zamordować mamusię. On wyjeżdża, bo w firmie pojawiła się jakaś niecierpiąca zwłoki sprawa…

I tak sobie odpoczywają w mazurskich lasach. Mieli jechać za granicę, ale tam przecież bomby, zamachy, lepiej nie ryzykować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *