Cudze plecy czy własne ręce?

Rozmowa z polityki schodzi na pracę. Ktoś boi się, że ją straci i opowiada o szefie, który zatrudnił syna kolegi. Mój znajomy nie widzi w tym nic nagannego. Dziś tak ciężko o dobrą pracę, dlaczego nie wykorzystać znajomości? Mówi lekko i wzrusza ramionami. A we mnie jakby piorun strzelił. Dlatego, bo to nieuczciwe! Nie znoszę kombinowania, załatwiania spraw po znajomości, nepotyzmu, naginania zasad w imię koleżeństwa. Syn kolegi dostał pracę nie dlatego, że posiadał odpowiednie kwalifikacje i wykształcenie, ale dlatego, że jego tata pił wódkę z panem X. Ilu młodych ludzi, którzy takiego szczęścia nie mają, musi tyrać poniżej swoich kwalifikacji w supermarketach albo za granicą?

Mój rozmówca stwierdził, że gdybym ja potrzebowała pracy, na pewno skorzystałabym ze znajomości. Jakich znajomości?! Zacznijmy od tego, że żadnych nie mam. Nie znam nikogo ważnego, postawionego gdzieś wysoko, kto w razie potrzeby wyciągnąłby pomocną dłoń. Może w tym jest problem? Złoszczę się, bo ja na cudze plecy nie mogę liczyć?

Chociaż mój znajomy siedział blisko, przy tym samym stole, dzieliły nas lata świetlne. To człowiek, który nigdy nie musiał zmierzyć się z poważnymi problemami. O nic nie walczył. Nie wspinał się, tylko szedł prostą wygodną drogą. Jak przekonać sytego, czym jest głód?

Uświadomiłam sobie podczas tej rozmowy coś niezwykle ważnego. Wszystko, co osiągnęłam do tej pory, zawdzięczam tylko sobie. Cała moja najbliższa rodzina zaczynała dosłownie od zera, nikt niczego nam nie dał, nie załatwił. Musieliśmy ciężko pracować, by znaleźć się tu, gdzie jesteśmy teraz. Może dlatego doceniamy uczciwość i rzetelność. Mamy jasne zasady. Żadnego światłocienia.

Może dlatego wolę swoje dwie zdrowe ręce niż cudze plecy?

  7 comments for “Cudze plecy czy własne ręce?

  1. 1 sierpnia 2016 o 13:27

    To, o czym piszesz ma też inny aspekt. Przynajmniej ja bardzo często spotykam się z opiniami typu „ten to na pewno dostał tę robotę po znajomości” – ludzie doszukują się powiązań rodzinnych czy innych, nawet gdy żadnych takowych nie ma. Dla wielu tak nieprawdopodobnym jest fakt, że ktoś może dostać dobrą pracę bez „pleców”, a jedynie dzięki doświadczeniu i kwalifikacjom, że z automatu doszukuje się tego „prawdziwego” powodu zatrudnienia…

    • wokulska
      1 sierpnia 2016 o 15:40

      To prawda. Tak się zastanawiam, jakie są przyczyny tego zjawiska. Czy w naszym kraju nie da się uczciwie żyć? Takie prawo, system… Czy to jednak kwestia naszej mentalności? Inaczej zwyczajnie nie umiemy…

      • 2 sierpnia 2016 o 11:53

        Przez tyle lat stanowiska obsadzano wg klucza partyjnego, że ludziom do tej pory trudno się przestawić. Zresztą obserwując polityków i zarządy największych spółek państwowych wciąż widać to „kolesiostwo” i koligacje. A skoro przykład idzie z góry…
        A z drugiej strony przeciętny Kowalski woli narzekać, że nie dostał roboty, bo nie ma pleców niż przyznać się, że mógłby podszlifować język czy podwyższyć kwalifikacje…

        • wokulska
          4 sierpnia 2016 o 20:19

          święta racja z tym przykładem z góry, co wybory to wymiana na stołkach. Mam nadzieję, że dożyję takich czasów, kiedy to bycie uczciwym, a nie cwanym będzie okej.

  2. 1 sierpnia 2016 o 15:02

    Jest też inny aspekt, który pomijasz. Nie twierdzę, że w całości nie masz racji, ale zdarzyło mi sie przez pewien czas pracować w biurze, gdzie część osób była zatrudnionych „po znajomości” właśnie, gdy inni dzięki rzeczywistemu zwycięstwie w konkursie. I rzecz dziwna – „znajomi” starali się dużo bardziej, wkładali w firmę więcej serca i energii, siedzieli po godzinach i byli godnia zaufania. Ludzie z zewnątrz wysoko nosili głowy, trzaskali drzwiami na prośbę o pomoc, a błędy po nich musiał naprawiać ktoś inny, bo „nikt mi za to nie płaci”. Wynagrodzenie było stosowne do stanowiska, nie znajomości. Tak jakby „znajomi” mieli emocjonalny stosunek do pracy, mimo identycznego, lub czasem gorszego traktowania przez pracodawcę.

    • wokulska
      1 sierpnia 2016 o 15:35

      Ja piszę tylko o pewnym mechanizmie, który mi się nie podoba. Nie oceniam czyjejś pracy. Znam osoby zatrudnione po znajomości, które dają z siebie wszystko i znam też takie, które dzięki swoim „plecom” czują się bardzo pewnie i uważają, że nie muszą się wysilać.

      • 2 sierpnia 2016 o 11:56

        Zgadzam się z Wokulską, że uczciwość i zaangażowanie w pracę i swoje obowiązki to cecha indywidualna. Dla jednych fakt, że zostali zatrudnieni dzięki znajomościom jest dodatkową motywacją żeby się starać, a dla innych to gwarant bezkarności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *