Bajeczki dla dzieci

Puk puk.

Dzień dobry. O przepraszam i smacznego, bo widzę, że przeszkodziłem.

Nie przeszkodził. Niczego nie jadłam. Wylegiwałam się na kanapie w swoich ulubionych rozciągniętych dresach.

Potem następuje monolog. Takie tratata… Wychwytuję pojedyncze słowa. Dzieci. Szpital. Sąsiedzi. Książeczki z bajeczkami. Zaczynam łączyć informacje. Pan zbiera pieniądze na chore dzieci i rozdaje darczyńcom książeczki z bajkami. Te książeczki jakieś takie marne. Cztery strony na krzyż. Wyglądają jak foldery reklamowe.

Ma pani dzieci? Nie? No to może jest pani ciocią? Tratata, tratata…

Poproszę o pani nazwisko. Ręka z długopisem wisi wyczekująco nad kartką. Pan wpatruje się we mnie z miną urzędnika uzupełniającego niezbędny formularz.

A w mojej głowie zaczyna dzwonić dzwonek alarmowy. Jak to nazwisko? A po co?

Zaglądam do kartki, którą ma na podkładce. Jest lista, nazwiska, podpisy. Nie podoba mi się. Bardzo mi się nie podoba. Postanawiam skorzystać ze sposobu kolegi:

Wie pan co, ja mam taką zasadę, że wpłacam na konto.

Zanim skończyłam zdanie, faceta już nie było. Zwinął swoją reklamówkę z „książeczkami” i zniknął.

Nie zostawił żadnej wizytówki ani ulotki, nie podał numeru konta.

Po prostu czmychnął. Niczym diabeł z ballady „Pani Twardowska”.

  2 comments for “Bajeczki dla dzieci

  1. ~Ewa
    20 kwietnia 2016 o 07:14

    Witaj Droga Wokulska,
    Ten wpis podobny do wpisu o księżniczce i żebrakach. Sposób wyłudzenia pieniędzy troszkę zmodyfikowany, bo na ” biedne dzieci”, a nie ” jestem głodny”. Pozdrawiam.

    • wokulska
      20 kwietnia 2016 o 19:12

      Człowiek nie zna dnia i godziny:) Na szczęście udało mi się zachować rozsądek. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *