Stopniały niegdysiejsze śniegi

Stało się. Oddałam klucze do mieszkania po rodzicach obcym ludziom. Teraz ich życie wypełni przestrzeń, która przez trzydzieści lat była moim domem.

Mieszkanie stało puste prawie dwa lata. Zaglądałam tam czasem, by sprawdzić, czy wszystko w porządku. Większość mebli i drobiazgów należących do rodziców wciąż się tam znajdowała. Można było uchwycić się absurdalnej myśli, że właściciele pojechali gdzieś daleko i kiedyś wrócą. Pozwolić zamieszkać tam komuś innemu to tak, jakby pogodzić się z tym, że odeszli na zawsze. Że ich nie ma i nigdy nie będzie. Stanąć twarzą twarz ze śmiercią, która jest czymś ostatecznym i nieodwracalnym.

Z jednej strony cieszę się, że wśród pustych ścian znów będą brzmiały czyjeś głosy. Z kuchni zaczną snuć się zapachy gotowanych potraw. Zamigocze ekran telewizora. Z drugiej trochę mi smutno. Że tak łatwo zniknąć. Wydaje ci się, że jesteś ważny, że zajmujesz mnóstwo miejsca w  przestrzeni zwanej życiem. Jeśli w ogóle myślisz o śmierci, jesteś przekonany, że twoje odejście pozostawiłoby w tej przestrzeni wielką wyrwę, tak wielką, że nigdy nie dałoby się jej zasypać. Tymczasem wszystko wygląda zupełnie inaczej. Jak trawa porasta spaloną ziemię, tak życie zakrywa wszystkie ślady twojego istnienia. Ktoś zamieszkuje w twoim domu, zakłada twoje buty, czyta twoje książki. I to wszystko jest już JEGO, nie TWOJE. Nie ma ciebie i nie ma nic, co mogłoby przypominać, że kiedyś byłeś.

Oddaję klucze do mieszkania. Klucze do przeszłości. I obiecuję sobie nie oglądać się w tył, na „niegdysiejsze śniegi”. Bo tak naprawdę liczy się tylko to, co jest tu i teraz.

  2 comments for “Stopniały niegdysiejsze śniegi

  1. 3 stycznia 2016 o 21:12

    Szczerze Cię podziwiam. Ja nie byłam w stanie tego zrobić. Nie potrafiłam pogodzić się z myślą, że ktoś obcy tam zamieszka, a przede wszystkim, że ja nie będę mogła więcej usiąść w fotelu w którym siadali moi rodzice, popatrzeć z okna, z którego oni wyglądali… choć wiem, że to nie w przedmiotach, których dotykali zaklęta jest pamięć o nich. Może jeszcze za mało czasu…
    Gratuluję odwagi, to nie łatwy, ale na pewno ważny krok…

    • wokulska
      4 stycznia 2016 o 16:44

      Oj, bardzo trudny krok, ale jak to się mówi- życie musi toczyć się dalej. Chociaż czas mija, wcale nie jest lepiej. Nie wiem, czy kiedykolwiek pogodzę się z tym, co się stało. Nawet jeśli wiem, że rodzice chcieliby, żebym była szczęśliwa. Cieszę się, że jest ktoś, kto mnie rozumie. Dziękuję za Twój komentarz:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *