Sterroryzowana przez święta

Jeszcze nie pogasły świece zapalone na grobach we Wszystkich Świętych, a już nieubłagane prawa rynku nakazują zmianę dekoracji. Sklepy i galerie rozbłyskują girlandami lampek, wszędzie choinki, mikołaje i anioły. W trasę ruszają ciężarówki wyładowane butelkami coli.

W moim ulubionym miesięczniku oczywiście mnóstwo porad, jak urządzić CUDOWNE święta: jak się ubrać, co ugotować i jak udekorować dom, do tego ekstra dodatek z propozycjami prezentów. W gazecie z programem telewizyjnym podzielona na tygodnia akcja „Przygotuj się z nami do świąt”. Zgodnie z grafikiem powinnam teraz myć okna, prać firanki i trzepać dywany. Gdyby zabrakło mi pieniędzy na smartfony, tablety i telewizory dla bliskich zawsze mogę skorzystać z bogatej oferty świątecznych kredytów.

Jakby tego było mało, koleżanka z pracy ot tak sobie pyta: gdzie spędzam święta? Nie mam pojęcia! Od lat korci mnie, by w ogóle ich nie spędzać, nigdzie i z nikim. Nie jestem fanką Bożego Narodzenia i wkurza mnie, że w związku z tym coś muszę. A wyznać otwarcie, że się nie świętuje, to tak, jakby przyznać się do jakiejś wstydliwej przypadłości.

Najmilej wspominam święta w domu dziadków, dawno temu, w starym krytym strzechą domu, z kuchnią na węgiel i piecem. Na szafce stał czarno-biały telewizor, a na tapczanach piętrzyły się pierzyny z gęsiego puchu. Mróz malował na szybach fantastyczne ogrody. Pachniała choinka z lasu. Nie było prezentów, świątecznych stylizacji i makijaży. Byli ludzie. Dziadkowie, rodzice, ciotki i wujowie…

Dziś już nie ma tego domu i tych ludzi. I nie ma świąt.

Jest „ewent” stylizowany na wigilię.

  53 comments for “Sterroryzowana przez święta

  1. 25 listopada 2015 o 12:58

    Głowa do góry dla mnie święta to uczta dla brzuszka. Polecam pyszne potrawy wigilijne wraz z ciastami http://www.przepis-kulinarny.pl/potrawy-wigilijne-5-5.html

  2. ~Ewa
    25 listopada 2015 o 13:37

    Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania i opinii ale myślę, że Pani trochę przesadza. Owszem, zgadzam się z tym, że zaraz po 1 listopada zaczyna się dekorowanie wszystkiego w symbole świąt i faktycznie jest to za wcześnie, mogliby poczekać chociaż do grudnia. Ale z drugiej strony zwyczaje u nas są takie a nie inne i trzeba się przyzwyczaić. Ale określenie jednego z najpiękniejszych i najważniejszych świąt w roku mianem „eventu” jest nieodpowiednie. Jeśli źle się Pani czuje w tym okresie zawsze można wykupić sobie wycieczkę do ciepłych krajów i zapomnieć o tym wszystkim.

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 14:02

      Cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy cenią tradycyjne wartości. Chciałam zwrócić uwagę na to, że naszym życiem coraz bardziej rządzi bóg pieniądz, wszystko, co się da, można opatrzyć etykietką i sprzedać, a my pozwalamy się wciągnąć w całą tą marketingową machinę.

      • ~Magda
        25 listopada 2015 o 14:57

        Podpisuję się pod pani tekstem w 100%

        • wokulska
          25 listopada 2015 o 15:02

          Dziękuję:)

      • ~stella
        26 listopada 2015 o 08:40

        Trzeba przymknąć oko na całą otoczkę marketingową stosowaną przez sklepy. Ja uwielbiam święta ponieważ spędzam je razem z rodziną – przy jednym stole zapominamy o problemach, sporach i waśniach. Dla mnie to najbardziej magiczny czas w całym roku i przyznam szczerze – zatracam się w tej atmosferze oczekiwania :) Być może ma to związek z tym, że urodziałam się w grudniu właśnie, ale myślę, że przede wszystkim największy wpływ miała moja rodzina i sposób w jaki celebrowaliśmy święta. Życzę, aby odnalazła Pani choć malutki fragment szczęścia i zadowolenia ze zbliżających się świąt :)

        • wokulska
          26 listopada 2015 o 19:26

          Dziękuję, może w tym roku przeżyję jakieś miłe zaskoczenie?

      • ~Magda
        26 listopada 2015 o 08:40

        Dokładnie czuję to samo, denerwują mnie ozdoby i choinki wystawione już 3 listopada i ta ciągła „nagonka”, że trzeba mieć to i tamto na święta itd. Co z tego, można mieć to wszystko, ale to nie daje szczęścia. Osobiście wolałabym skromne święta, ale spędzone z kimś kochanym, bo szczerze to już mam dosyć obsługiwania rodziny i sztucznych uśmiechów i życzeń :(

        • wokulska
          26 listopada 2015 o 19:25

          To tak samo jak ja :) Pozdrawiam

    • ~annlady
      25 listopada 2015 o 15:27

      Z tego co mi wiadomo to dla chrześcijan najważniejsze święto to Wielkanoc, choć nie ulega wątpliwości że Boże Narodzenie też jest ważne. Określenie „event” w poście wzięte w cudzysłów oznaczało że to my ludzie zrobiliśmy z tego taką szopkę. Mnie do szału doprowadzają reklamy świąteczne tuż po 1 listopada a czasem tuż przed jeszcze. I te prezenty – tablety, telefony komórkowe, i inne gadżety za kilkaset złotych. I to nie są nasze zwyczaje tylko zwyczaje ściągane z zachodu tak jak Haloween chociażby. Takie małpowanie cudzych kultur, jakbyśmy swojej nie mieli. Ciekawe ile osób które tyle czasu poświęcą na latanie po galeriach przed tym „jednym z najważniejszych świąt” pójdzie do kościoła i się odpowiednio przygotuje uczestnicząc w rekolekcjach? Pewnie niewielu… więc jak to się ma do tej wagi świąt??
      „Event” stylizowany na Wigilię.

      P.s. Fajny tekst.

    • ~kontra
      25 listopada 2015 o 17:25

      Jest nie tylko odpowiednie ale i prawdziwe. Boze Narodzenie to czas refleksji religijnej a nie szal zakupow. Gdzie w Japonii czy Chinach jakis Chrystus? A przeciez tam tez sa „stylizacje”.

    • ~Jacek
      26 listopada 2015 o 08:42

      Sorry, to nie u nas są takie zwyczaje, to tylko koncerny narzucają nam „nowe zwyczaje” po to, żeby zwiększyć swoje obroty. Niedawno jeden z właścicieli wypowiedział się, że żałuje, że w Polsce Boże Narodzenie można zacząć „obchodzić” (czytaj: robić dobry biznes na świętach) dopiero po 1 listopada. Ludzie nie dajmy sobie wmówić, że to nasze zwyczaje. Nasze zwyczaje to pachnąca choinka, rodzina, kolędy, drobne upominki i czas na przeżycia duchowe, a nie Kevin sam w domu….

    • ~myszor
      26 listopada 2015 o 14:18

      niestety nie zgodzę się z Panią…. obecnie jest to jeden wielki Happening… przesycony agresywnym marketingiem… święta nigdy nie będą już takie jak 5, 10, 15 lat temu…. sorry taki mamy klimat…. straciły już swój klimat….

  3. ~kasia
    25 listopada 2015 o 13:40

    Ze mną jest podobnie święta od kilku lat są koszmarem.
    Pochodzę z rodziny gdzie nigdy nie było prezentów gwiazdkowych nawet jako dzieci nie dostawaliśmy niczego,i nikt się nie przejmował tym faktem wszyscy byliśmy szczęśliwi-Wigilia podobnie jak u ciebie co roku u dziadków,wspólne kolędowanie przy stole magiczne chwile nie do opisania.
    Niestety wszystko się zmieniło gdy wyszłam za mąż-mąż rozwodnik córka z pierwszego małżeństwa koszmar prezentowy!!! poniżej 500 zł nie może nic być,to nic że mój mąż tonie w długach ale prezent musi być najlepiej markowy,duży-od października słyszę co ona by chciała!!
    To nic że dla mnie nigdy nic nie ma bo wiadomo…….kiedyś było mi przykro teraz zasiadam do wigilijnego stołu z uśmiechem na twarzy bo wiem że setki kilometrów od mnie jest mój największy skarb-rodzina i jej będę wdzięczna do ostatniego oddechu za wartości których mnie nauczono.
    A może by tak uciec od tego wszystkiego???

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 13:59

      A jednak ktoś mnie rozumie:) Dobrze, że zwróciłaś uwagę na prezenty, rzeczywiście znaleźć coś, co zadowoli niektórych, graniczy z niemożliwością. Ja należę do tego pokolenia, które cieszyło się z tabliczki czekolady. Dziękuję za ten komentarz i pozdrawiam!

      • ~kasia
        25 listopada 2015 o 14:09

        ooo tak tabliczka czekolady to również prezent mojego dzieciństwa taki drobiazg….czasem zdarza mi się samej sobie zrobić taki prezent :)

      • ~betula
        25 listopada 2015 o 14:41

        Wszystko zależy od podejścia i wychowania. Nasze dzieciaki w listach do św. Mikołaja chciały książki, piórniki, puzzle. Pojawił się pamiętnik. Największą ekstrawagancją były telefony komórkowe, ale i tak dzieciaki są nastawione na to, ze nie wszystko dostaną, a lista jest jedynie podpowiedzią.
        Prezenty już są kupione i czekają na lepsze czasy. Teraz będziemy przeżywać adwent z roratami, pieczeniem pierników i ćwiczeniem kolęd. W poniedziałek zarobiłam ciasto na piernik staropolski (syn ma urodziny w Wigilię i chciał tak tort). Właśnie dzisiaj skończyłam szyć kalendarze adwentowe dla dzieci – zobaczymy co powiedzą…
        Ostatnie Wigilie spędzaliśmy u moich rodziców razem z babcią – czyli były 4 pokolenia. Te 4 pokolenia kobiet wspólnie gotowały, faceci przygotowywali pokój. Po wigilii wspólnie śpiewaliśmy kolędy. Dzieciaki już nie mogą się doczekać wieczerzy – tego jedynych w swoim rodzaju potraw.
        Jak ktoś chce to może spędzić Boże Narodzenie w spokoju, bez pośpiechu i bez wydawania mnóstwa pieniędzy.

        • wokulska
          25 listopada 2015 o 14:55

          To są święta. Naprawdę podziwiam Twoją postawę, oczywiście że można urządzić piękne święta, trzeba się tylko troszkę wysilić, pieniądze wydać najłatwiej.

          • ~betula
            25 listopada 2015 o 15:03

            Dodam, ze dzieciaki są już spore – syn 12 lat, a córcia prawie 9. Syn już wie jak to jest z św. Mikołajem i Dzieciątkiem, ale i tak napisał list :).

          • wokulska
            25 listopada 2015 o 15:05

            Pozdrowienia dla rodzinki:)

  4. ~Ewa
    25 listopada 2015 o 14:37

    Wspomina Pani świeta u Babci. Pięknie! Ale można tę tradycję kontynuować również dziś. Przecież sama Pani pisze, że najważniejsi w swięta są ludzie. Oczywiście ludzie nie mogą byc ci sami. ale w tych dniach mamy trochę więcej czasu, żeby ich wspominać. U mnie świeta są zawsze bardzo rodzinne i tradycyjne, a sklad rodziny się bardzo zmienil. Z racji wieku nie mam już rodzicow, siostry, brata, ostatnio stracilam syna, ale przybylo wnukow i zawsze jest dla kogo te swieta robic i komu przekazywac tradycję. Pozdrawiam

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 15:01

      Mnie jednak tych ludzi brakuje, chociaż wiem, że życie musi toczyć się dalej.

  5. ~beatka
    25 listopada 2015 o 16:47

    Ja też nie lubię świąt i całkowicie rozumiem Panią Wokulską i podpisuję się pod tym co napisała.

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 17:18

      Niezmiernie mi miło :)

  6. ~Malwina
    25 listopada 2015 o 16:55

    Hmmm tak się zastanawiam… Trafiłam dziś na tekst o pewnych ludziach, którzy przeżyli ze sobą dziesiątki lat w miłości, piękna historia o miłości. Pod spodem komentarze o tym jak to kiedyś wszystko było pięknie i normalnie a teraz poprzestawiane wartości i w ogóle. Teraz czytam to, tekst o świętach ale traktujący praktycznie o tym samym i nie rozumiem… Nie rozumiem dlaczego wciąż narzekać na to jak jest teraz i wspominać, jak to kiedyś było wspaniale zamiast wziąć życie we własne ręce i uczynić je takim jakim chcemy by było. Pewnie, że na sporo rzeczy nie mamy wpływu ale z pewnością mamy wpływ na to czy i jak będziemy obchodzić święta. Nigdzie nie widziałam nakazu spędzania świąt w taki a nie inny sposób a że gazety, sklepy itp robią co robią – co z tego? Naprawdę trzeba się tym przejmować, czy zwracać na to uwagę? A to co mówią czy myślą inni? Ludzie którym na nas zależy zrozumieją, pozostali, cóż -jakie to ma znaczenie?

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 17:18

      Nie uważam, że wszystko, co już było, jest wartościowsze od tego, co jest. Chodzi mi o relacje międzyludzkie. Wydaje mi się, że dziś niestety bardziej liczy się „mieć” niż „być”. Ważniejsze są rzeczy, dekoracje,a nie człowiek.

      • ~ahcym
        26 listopada 2015 o 08:59

        Ale kto ma o to zadbać, żeby było pięknie. I nie chodzi mi o dekoracje. Jeśli sami nie zadbamy o nastrój u siebie w domu, to nikt o niego nie zadba. Jeśli nie uśmiechnę się do kogoś, to on się do mnie też będzie bał uśmiechnąć. Proszę spróbować zrobić pierwszy krok, wyciągnąć rękę, zaprosić bliskich do siebie i zrobić prawdziwe, ciepłe święta. Będzie dobrze :).
        Pozdrawiam

        • wokulska
          26 listopada 2015 o 19:24

          Niestety, nie zawsze jest to możliwe, z różnych powodów, ale to długa historia… Ja też pozdrawiam

  7. 25 listopada 2015 o 17:32

    Ależ masz rację, nic nie musisz. Dla własnego zdrowia psychicznego nie należy poddawać się woli innych. Jeśli komuś nie pasuje, że Ty – osoba dorosła – ma inny pomysł na spędzanie wolnego czasu, to nie o Tobie to świadczy, a tej osobie, która ma tu jakieś „ale”. Nie warto poddawać się presji! Każdy zasługuje na odpoczynek, a jaki on będzie, powinno zależeć tylko od nas samych, a nie od tego, że inni na nas krzywo spojrzą. Przemyślanych decyzji zatem i udanego wypoczynku życzę! :)

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 17:35

      Od razu mi lepiej, dziękuję za te słowa:)

  8. ~marzena
    25 listopada 2015 o 18:39

    witam, również mnie to delikatnie mówiąc wkurza…….. ale idąc za ciosem mówię o tym głośno i wyraźnie i o dziwo sporo osób szczególnie kobiet mnie popiera i też mają zdanie jak i pani, najchętniej wyjechałabym na cały okres Świąt i może to wreszcie kiedyś uda mi się zrealizować

    • wokulska
      25 listopada 2015 o 19:11

      Może ja też się kiedyś odważę na wyjazd :)

  9. ~kasia
    25 listopada 2015 o 20:44

    Doskonale Cię rozumiem. Sama mam rodzinę, ale odkąd odeszło już to starsze pokolenie, babcie i dziadkowie, to już nie jest to samo. Mój tata już nie żyje, teściowie również, córka 22 letnia wyjeżdża do przyszłych teściów. Zostaje mój ukochany mąż i kochana mama, którzy spędzą wigilię razem, bo ja w Wigilię i pierwszy dzień Świąt pracuję na 12 godzinnych dyżurach. Dlatego nie lubię Świąt.

  10. ~jasmi
    25 listopada 2015 o 21:23

    Czuje dokładnie tak samo.

  11. ~Joanna
    25 listopada 2015 o 22:17

    Rozumiem Cię, chociaż ja uwielbiam Boże Narodzenie. Staram się dzieciom pokazać i przekazać tradycję. Chodzimy na roraty, potem na dziecięcą Pasterkę. Są kolędy, wspólne pieczenie ciasteczek, wspólne kupowanie i ubieranie choinki, łamanie się opłatkiem. Są prezent – zawsze kupione wcześniej, by nie tracić czasu przed Świętami. W święta czas spędzamy razem – to jest czas dla rodziny. A że z TV Święta „wylewają” się już oo dawna, że na ulicach i w sklepach są dekoracje itp – po prostu nie zwracam na to uwagi.

    • ~ahcym
      26 listopada 2015 o 09:00

      100/100. Zgadzam się z Panią :).

  12. ~Nitager
    26 listopada 2015 o 08:01

    Nie opisałaś tego w tekście, więc trudno wywnioskować, jak to wygląda w Twojej rodzinie. Bo chyba to jest najważniejsze prawda? Święta obchodzisz jak chcesz, albo nie obchodzisz wcale – to Twoje prawo – ale wiadomo, że rodzina potrafi czasem wymusić pewne zachowania. Wiem to po sobie. W przypadku świąt grudniowych nie ma problemu, bo sam je lubię, ale Wielkanocy wręcz nie znoszę. Obchodzę je, bo nie chcę wywoływać wojny w rodzinie, ale najchętniej potraktowałbym je jako dodatkowy dzień wolny i nic więcej.
    Ale jeśli nikt Cię nie terroryzuje i nie zmusza do celebracji – to gdzie problem? Zaparz sobie dobrej herbaty i uwal się z książką na tapczanie – kto Ci broni? Przyznam, że raz w życiu miałem takie święta (wielkanocne), kiedy wstałem sobie rano, zrobiłem jajecznicę na śniadanie, a potem przez dwa dni odpoczywałem, bez żadnego świętowania – i do dziś je wspominam z nostalgią.
    Co do reklam – to trochę się dziwię, że denerwują Cię tylko te świąteczne. Mnie drażnią wszystkie, bez wyjątku, bez względu na porę roku.

    • wokulska
      26 listopada 2015 o 19:36

      Książka na tapczanie to właśnie coś dla mnie, dodałabym jeszcze zamknięte na cztery spusty drzwi i wyłączony telefon. Rodzina? Coś czuję, że niektórzy mogliby się poczuć urażeni… A może uznaliby, że dziwaczeję? Korci mnie, żeby spróbować.

  13. ~T.
    26 listopada 2015 o 08:15

    A dla mnie niestety od kiedy nie ma mamy…nie ma prawdziwych świąt. Rodzina jest obłudna, zapatrzona w pieniądz, w pieniądz mojego taty. Ja nie znoszę wazeliniarstwa, więc zostałam nieco wykluczona. Ale w tej beczce goryczy jest też coś pięknego. Co roku czekam z niecierpliwością na święta, bo wiem, że będzie to czas mój i męża oraz naszej córki. Uwielbiam to błogie lenistwo w wysprzątanym domku, jedzonko wspólne, na co rzadko jest czas w inne – normalne dni.

  14. ~tofog
    26 listopada 2015 o 08:21

    Nie chcesz obchodzić świąt, to nie obchodź. Denerwują Cię reklamy, to wyrzuć telewizor. Nie możesz patrzeć na wystawy sklepowe, to nie chodź do tzw. galerii handlowych. Świat jest jaki jest i nikt z nas, jako jednostka, nie ma na to wpływu. Mnie tez to wszystko irytuje i to nie tylko w okolicach świąt. Odcięłam się więc, żyję swoim życiem i poczułam się wolna. Mam męża, który myśli tak samo. Mamy trzyletnie dziecko i wychowujemy je w takim duchu, w jakim żyjemy. Nasi rodzice musieli się z tym pogodzić, choć widzę, że nie jest im łatwo. Uważają nas za dziwaków, ale to niestety tylko ich problem. Nigdy nie lubiłam tej świątecznej przesłodzonej atmosfery. Dla mnie to jest sztuczne i naciągane. Zawsze się zmuszałam, by w tym uczestniczyć i strasznie mnie to męczyło. Czułam się dobrze, jak już „odbębniłam” swój obowiązek. Przestałam mieć wyrzuty sumienia, że nie jadę do rodziców na wigilię. Najwspanialsze święta jakie pamiętam miałam dwa lata temu, gdy byłam z mężem w Czechach na nartach. Wigilię spędziliśmy w pizzerii, zajadając się pizzą i popijając czeskim piwem. Czułam się wolna od wszelkich nakazów. Tobie również życzę, abyś się kiedyś tak poczuła.

    • wokulska
      26 listopada 2015 o 19:31

      Zazdroszczę tej pizzy w Czechach, to mi się podoba :) Pozdrawiam

  15. ~mika
    26 listopada 2015 o 08:28

    Ja od dzieciństwa nienawidziłam Świąt. Dlatego, że moja mama Ewa i na Wigilię zjeżdżała cała rodzina i było Boże Narodzenie z imieninami razem. Mama wprowadzała terror, całe mieszkanie musiało być wylizane, każdy kącik miał lśnić. Koszmarne biegi po sklepach z paniką w oczach po prezenty dla wszystkich bliskich i oczywiście dla reszty cioć, wujków itp ludzi, którzy przyjdą. Panika matki czy na pierwszy dzień Świąt schab się dobrze upiecze, czy nie będzie za suchy i tak dalej…, długo by wymieniać. I tak co roku odstawiała „zastaw się, a postaw się”, a po wyjeździe gości, czyli po Świętach, wszyscy padaliśmy na twarz. Później z mężem mieszkaliśmy z moją mamą i staraliśmy się na Święta wyjeżdżać, żeby odpocząć jak normalni ludzie. Teraz mieszkamy daleko, mojej mamy już nie ma, a ja… sama robię Święta i co roku, jak to moje dzieci mówią, wpędzam się w świąteczną „sraczkę”. Ale ja to lubię. Posprzątam jak posprzątam, okna umyję w lato jak będzie ciepło, schab upiekę, jak wyjdzie tak wyjdzie, przecież nikt nie będzie z niego strzelał. I tak się zje. Lubię przyozdabiać mieszkanie, dzieciaki ubierają choinkę i same powoli zaczynają się angażować w pomoc, chociaż do niczego ich nie zmuszam. Wreszcie mamy takie Święta jakie chcemy i spędzamy je jak chcemy, pewnie dlatego już teraz Święta lubimy, czego i Tobie życzę, bo polubisz jak spędzisz je na swój sposób.

    • wokulska
      26 listopada 2015 o 19:29

      „Sraczka świąteczna” :) Bardzo mi się podoba to określenie, bardzo trafne. Tak, najważniejsze to być w zgodzie ze sobą, a nie spełniać cudze oczekiwania.

      • ~buki
        27 listopada 2015 o 11:50

        Moje ulubione określenie to ,,przedświąteczna korba,,! NIE!Nie łapię jej i bardzo się z tego cieszą mój mąż i syn . Sprzątam cały rok tak samo , a jak mi sił brakuje to wcale, tylko reszty moich bliskich do tego przekonać nie mogę. Odwala im totalnie, a ja już nie walczę, chcą niech się naciągają jak ta guma od gaci.

  16. ~upiorna
    26 listopada 2015 o 09:13

    Nic dodać, nic ująć. Dorzucę od siebie jeszcze to, że dawniej zasiadając do świątecznego stołu nikt nie zerkał nerwowo w swoją komórkę, nie odpisywał na smsy i nie był zmuszany do odbierania dziesiątek telefonów z życzeniami. Fakt, nie było wtedy „komórek”. Ale nie było też tego zawracania głowy duperelami świątecznymi. Teraz każdy musi mieć wszystko wypasione, być fit, przygotowywać 12 potraw z poradników i książek kulinarnych „gwiazd” a potem to wszystko załadować na śmietnik, bo żołądki w okresie świąt wszak mamy te same. Nie dajmy się ogłupiać. Pozdrawiam autorkę

    • wokulska
      26 listopada 2015 o 19:22

      Dziękuję za pozdrowienia, no właśnie komórki na stole ( lub pod stołem) to już chyba norma na każdej imprezie.

  17. ~Karolina
    26 listopada 2015 o 12:40

    Bo to jest tak od lutego Walentynki – musisz potem Wielkanoc – musisz potem haloween – wypadałoby potem Narodzenie – musisz I te reklamy bijące po oczach nas dorosłych no i dzieci Weź tu wytłumacz, że nie musisz, że wybór należy do ciebie, że w święta ważne są spokój, najbliżsi i ciepło. Jasne bywało, że w walentynki byłam sama ale i tak musiałam kombinować bo rodzice pytają, koleżanki pytają z kim i gdzie Kurcze udawałam, że gdzieś ,że z kimś i szłam wieczorem na spacer sama ze sobą Inaczej byłabym dziwolągiem a być dziwolągiem nie przystoi. Ech sporo tego Pozdrawiam

  18. 26 listopada 2015 o 20:26

    Jejku, czytam, czytam… i stwierdzam, ze jestem normalna!!!!! Nie cierpię świąt i zawsze myślałam, że mam niepokolei w głowie! Najbardziej denerwuje mnie że coś muszę: a to przygotować Wigilię, bo mam przecież największy dom i wszyscy się zmieszczą, muszę udawać zadowoloną. Najbardziej wkurza mnie hipokryzja – udawanie kochającej się rodziny – a za plecami wieczne dogadywanie.
    Dlaczego muszę??? Prosta sprawa – siostra za granicą, siostra męża – zakonnica, teściowa zmarła i trzeba zająć się schorowanym teściem. a jak dziadek u nas będzie to innych też trzeba zaprosić (bo co mam powiedzieć swoim rodzicom?) I kółko się zamyka.
    Przy każdej możliwej okazji mówi o tym głośno, i jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy „odczepić się” od nas.
    Pozdrawiam serdecznie

    • wokulska
      26 listopada 2015 o 21:17

      Myślę, że tych, co nie cierpią świąt, jest całkiem sporo. Ja też nie znoszę hipokryzji, udawania i sztuczności. Pozdrawiam :)

  19. ~buki
    27 listopada 2015 o 11:41

    Jakże rozumiem i ubolewam nad kolejnym grudniem. Dla mnie te święta to ból rozstania moich rodziców i dwie kolacje,trzecia u teściów, brak dziadków bo odeszli , totalne rozpasanie dzieciaków kuzynostwa co do podarunków i gdyby nie to , że jest jeszcze moja babcia nie spędzałabym połowy wieczoru w samochodzie jadąc do Niej w ten dzień . Trudny to czas i juz każdy wie, że robię się zielona ze złości po 1szym listopada. Ktoś, kto pamięta te piękne chwile z dziadkami w ten magiczny czas dziecięcych lat tęskni jak my za tym co w tym dniu istotne.
    Pozdrawiam i życzę szybkiego stycznia , potem już z górki do wiosny ;-)!
    buki

    • wokulska
      27 listopada 2015 o 17:51

      Dziękuję, w styczniu naprawdę zaczynam oddychać z ulgą :)

Odpowiedz na „~stellaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *