Śmierdząca zagadka

Słoneczne przedpołudnie. Popijam kawę i wyglądam przez okno. Park jak zwykle wygląda pięknie. Zieleń we wszystkich odcieniach. Kwitną lipy. Chciałoby się westchnąć: jak cudownie…

Cudownie. Do czasu. Na chodniku właśnie pojawia się elegancko ubrany młody mężczyzna. W ręku niesie czarny worek ze śmieciami. Na chwilę zatrzymuje się przy ulicznym koszu, dyskretnie rozgląda – w pobliżu nikogo nie widać – i rzuca worek na trawnik. Prawie zakrztusiłam się swoją kawą. Nawet nie wrzucił śmieci do kosza, zresztą wór pewnie by się w nim nie zmieścił, tylko fruuu na trawnik. A potem jak gdyby nigdy nic idzie sobie dalej.

Dlaczego my, Polacy, jesteśmy takimi brudasami? Dlaczego we własnych domach tropimy każdy pyłek kurzu i zdejmujemy buty przed wejściem do mieszkania (tak, tak, są tacy), a kiedy opuścimy nasze prywatne terytorium, nagle wszystkie żelazne zasady dotyczące porządku przestają obowiązywać? Cóż to za fenomen, cóż za dziwne rozdwojenie jaźni?

Jeszcze jeden obrazek. Kilka miesięcy temu zdarzyło mi się spacerować na peryferiach miasta. Z jednej strony podziwiałam piękny widok na rzekę, z drugiej piękne nowiutkie wille. I trochę zazdrościłam właścicielom bogactwa, kto by nie chciał mieszkać w takim domu? Minęłam wille, skręciłam w polną drogę i tam mój podziw i zazdrość wyparowały w jednej chwili. Przydrożne krzaki usiane były przeróżnymi odpadami budowlanymi. Gruz, kubły z resztkami farby, worki po cemencie albo kleju… Nieco dalej kilka lodówek. Stare opony.

Ile można zaoszczędzić na opłatach za wywóz śmieci? Kilkadziesiąt złotych? Kilkaset w ciągu roku? Nie wiem, nie znam się. Nigdy nie byłam bogata. Może tak się dochodzi do wielkich pieniędzy? Ziarnko do ziarnka… Moi rodzice byli prostymi ludźmi, nie mieli wykształcenia ani majątku, nauczyli mnie jednak czegoś, co tkwi w mojej głowie jak jedenaste przykazanie: Pamiętaj: NIE ŚMIEĆ! W najgłębszej dziczy i na największym pustkowiu nie rzucę na ziemię papierka. I serce mi krwawi, gdy jadąc drogą, mijam walające się w rowach worki ze śmieciami albo znajduję je w lesie.

Gdybym umiała czarować, machnęłabym różdżką i odesłała te wszystkie śmieci do ich właścicieli. Ciekawe, jakie mieliby miny?

  12 comments for “Śmierdząca zagadka

  1. ~ZenekB
    17 lipca 2015 o 08:56

    Cóż, chłop ze wsi wyjdzie ale wieś z chłopa nigdy.

    • ~hell
      17 lipca 2015 o 09:35

      Mieszkam na wsi, tu jest czysto, a takiego brudu jak w mieście nigdzie nie widziałam… Na wsi każdy ma śmietnik, czasem kompostownik i wszystko poukładane.

  2. ~Magda
    17 lipca 2015 o 09:47

    jakiś czas temu umówiłam się z koleżankami na grilla w parku jakież było zdziwienie innych grup siedzących w naszej niedalekiej odległości że wszystko łącznie z wypalonymi papierosami lądowało w worku na śmieci a później w koszu nie koło kosza tylko w nim. Wkurza mnie śmiecenie przez ludzi ten brak poszanowania do naszej okolicy do przyrody eh ;(

    • wokulska
      17 lipca 2015 o 12:42

      Tu chyba działa zasada, że jak coś należy do wszystkich (park, las, droga) to tak naprawdę do nikogo, a dbamy tylko o SWOJE.

  3. ~Ewa
    17 lipca 2015 o 11:43

    Najgorsze jest to, że Ci co namiętnie zostawiają po sobie syf np po grillu w parku, później przychodzą w inne miejsce i narzekają, że syf, kiła i mogiła. Mnie osobiście wkurza jak koło kubła na śmieci leżą butelki, niedopałki itp. Jakby wrzucenie ich do środka to był wyczyn męczący co najmniej jak wejście na Mont Everest. Swojego synka (który ma 3 latka) od początku jak zaczął być kumaty uczę aby śmieci wyrzucać do kosza. Czasem mnie szlag trafia bo jak widzi puste butelki czy większe śmieci na trawie to je bierze i niesie do kosza, co nie jest zbyt higieniczne :P No ale jestem jednocześnie z niego dumna :) Ręce zawsze można umyć a buractwo później ciężko wyplenić, bo niestety takie osoby nie widzą nic złego w tym że śmiecą. Jak ktoś ma wpojone że nie wolno rozrzucać śmieci, to nawet jakby w promieniu kilometra nie było kosza na śmieci, to nie wyrzuci papierka na ulicy. A jak ktoś ma to gdzieś, to wywali obok kosza cały z siebie dumny. Przyznam się że za gówniarza kilka razy zdarzyło mi się rzucić papierek gdziekolwiek. Chyba w ramach popisówy (niestety różne dziwne rzeczy wydawały się w tym wieku imponujące kolegom). Mój obecny mąż zwrócił mi kiedyś uwagę jak rzuciłam papierkiem, że zachowałam się jak wieśniara i od tej pory nigdy mi się nie zdarzyło, bo miał całkowitą rację. Teraz czasem przynoszę śmieci do domu jak nie napotkam kosza po drodze, a niestety często się to zdarza, chociaż mieszkam w dużym mieście, że idąc kawał drogi ze sklepu do domu mijam 1 kosz po drodze…

    • wokulska
      17 lipca 2015 o 12:40

      Mądry rodzic to podstawa. Kulturę osobistą powinno się wynosić z domu. Pozdrawiam:)

    • ~Ania
      17 lipca 2015 o 22:24

      Pozdrawiam – moja córka robi dokładnie to samo (ma prawie 4 lata) :) Sama komentuje, że to ktoś „niekurturarny” wyrzucił, podnosi ( o ile się da) i wrzuca do śmietnika (antybakteryjne chusteczki w torebce mamy bardzo się wówczas przydają). Uważam, że wpojenie dziecku takich zasad to jedno, ale przy okazji warto nauczyć je „brania spraw w swoje ręce” – pokazywania, że jeśli widzimy takie sytuacje to trzeba reagować, protestować bo nikt za nas tego nie zrobi… Panująca epidemia zobojętnienia bardzo mnie przeraża – nie chcę żeby moje dzieci żyły w takim świecie…

  4. 17 lipca 2015 o 16:29

    Odnoszę wrażenie, że wielu Polaków czerpie dziką satysfakcję, gdy zrobią coś cwaniackiego i niezgodnego z prawem, a jednocześnie pozostaną przy tym bezkarni. Dziwne to i przykre.

    • wokulska
      17 lipca 2015 o 16:45

      No właśnie, a może to w ogóle jakiś rodzaj protestu przeciwko państwu, prawu, polityce? Olewam rząd, więc będę śmiecić? :-)

  5. ~Ania.fr
    21 lipca 2015 o 09:48

    Na zachodize sa specjalne wysypiska, na ktore mozna wywiezc ZA DARMO wszystkie wieksze smieci: gruz, lodowki, telewizor, trawe ze skoszonego trawnika, galezie itp. Miasto sobie to potem segreguje, odzyskuje, sprzedaje firmomrecyclingowym. Takim sposobem i miasto i srodowisko i ludzie maja z tego korzysc. A w Polsce, chciwosc przeslania myslenie. Miastu sie wydaje, ze jak kaze za wywoz gruzu ludziom zaplacic, to na tym zarobi. Skutek taki, ze gruz laduje w lesie.

  6. 17 lipca 2017 o 16:35

    Problem istotny, ważny i fajnie by coś pozytywnego się działo w temacie i wbrew pozorom dzieje się ale nie mogłam się skupić na tekście po słowach :”My Polacy” Natychmiast się zagotowałam . Brudas nie ma narodowości. Brudzą tak samo inne narody chyba ze mają łatwiej nie bałaganić. Wyjątkowi są Japończycy ale czy na pewno mają to w genach czy przepisach….nie wiem.

    • wokulska
      17 lipca 2017 o 16:52

      Napisałam „Polacy”, ponieważ na co dzień obserwuję śmiecenie w wykonaniu naszych rodaków, znam też kilku cudzoziemców i byłam za granicą, tam się spotkałam z wielką kulturą. Oczywiście nie chcę generalizować, na pewno różnie to bywa na świecie. Śmiecenie, nieważne przez kogo, jest nie do przyjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *