Mój dom- moja wyspa

Człowiekowi wydaje się, że kiedy po całym dniu ciężkiej pracy wchodzi do swojego domu i zamyka za sobą drzwi, cały paskudny świat zostaje za nimi. W domu ma swoje ulubione miejsce na kanapie, ulubiony kubek i ulubiony program w telewizji. Mój dom, moja wyspa, mój azyl.

Czasami jednak świat nic sobie z zamkniętych drzwi nie robi. Dodam, że drzwi porządnych, antywłamaniowych, z dwoma solidnymi zamkami. I dajmy na to pod postacią sąsiada z naprzeciwka materializuje się i przypuszcza atak na naszą świątynię.

Sąsiad, młody chłopak, raczej nierzucający się w oczy. To znaczy wtedy, kiedy akurat nie jest w ciągu. Bo kiedy jest, zdarza mu się leżeć na schodach albo wycieraczce. Nie jest to typ awanturujący się, raczej pijak cichy, introwertyczny.

Dziś rano o godzinie siódmej mijam chłopaka w wejściu do bloku. Jakiś starszy pan holuje go w stronę schodów. Swoją drogą to zastanawiające, że tyle osób pomaga alkoholikom.Chłopak spojrzał na mnie pustymi oczami. Pomyślałam wtedy, że w tych oczach nie ma duszy. Alkohol zanim zabije ciało, zabija właśnie duszę. Coś o tym wiem. Żal patrzeć na młodego człowieka, który zamiast cieszyć się życiem, stacza się na dno. Po południu znów go mijam. I znów go ktoś prowadzi. Szybko wchodzę do domu i zamykam drzwi, drzwi do mojego azylu. Niestety, mam pecha mieszkać dokładnie naprzeciwko Pana Konesera Mocnych Trunków. Chwilę później po nieudanej próbie wejścia do mieszkania facet całym ciężarem ląduje na moich drzwiach. Huk taki, że aż podskakuję na swojej kanapie. Jestem pewna, że wpadł mi z tymi drzwiami do przedpokoju. Uff, jednak nie. Jeszcze nie? Kto wie, może następnym razem…

Drzwi jednak nie otwierają się tak gładko jak wcześniej. Coś zostało uszkodzone :-(

To, że z nim porozmawiam, nic nie da. Pijaka nie da się kontrolować. I nie da mu się pomóc. Tylko dlaczego problem sąsiada alkoholika ma być też moim problemem? W końcu mój dom to mój azyl, moja świątynia, moja wyspa…

  1 comment for “Mój dom- moja wyspa

  1. ~Colliberta
    21 czerwca 2015 o 16:50

    Współczuję Ci…Zajmuje także Twoje myśli, a nie da się inaczej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *