Pieniądze wyrzucone w błoto

Ależ jestem na siebie zła. Nie należę do osób przesadnie oszczędnych, ale pieniądze szanuję. Staram się raczej rozsądnie szafować moim, nie tak znów wielkim, budżetem. Chociaż czasem zdarza mi się kupić coś, co potem zalega na dnie szafy i przyprawia o wyrzuty sumienia.

Zatem nie szastam pieniędzmi na prawo i lewo. Jeśli coś kupuję, to dlatego, że jest mi potrzebne. W mijającym tygodniu taka potrzeba właśnie się pojawiła. Miałam pojawić się na pewnej uroczystości, na którą nie wypadało przyjść w dżinsach i podkoszulce, a taka garderoba króluje w mojej szafie. Po namyśle postanowiłam kupić sobie elegancką bluzkę, taką, która posłuży mi kilka sezonów. Najlepiej białą. Biel kojarzy się z czymś odświętnym i nigdy nie wychodzi z mody.

Niestety, nie miałam czasu na zakupy typu slow. W środę wpadłam do sprawdzonej sieciówki, złapałam kilka białych bluzek z wieszaków i do przymierzalni. Z pięciu udało mi się wybrać jedną. Szybko do kasy i do domu, bo robota czeka.

W domu jeszcze raz przymierzyłam bluzkę. Hm, w przymierzalni tak nie prześwitywała. Widać każdy szczegół bielizny. A na uroczystość nie wypada z biustonoszem na widoku… Trzeba będzie włożyć pod spód cielistą koszulkę. Tylko że akurat upał zapowiadają… Pomyślałam: trudno, jakoś wytrzymam. Wrzuciłam bluzkę do prania, bo jak to w takich sklepach bywa, ubrania noszą ślady makijażu klientek. Jakież było moje zdziwienie, gdy wyjęłam moje cudo z pralki! Bluzka była bielutka i … malutka. W sam raz na kilkulatkę wybierającą się na zakończenie roku szkolnego.

Od razu nastawiłam się bojowo. Reklamacja! Pojadę i oddam. Żeby się nie zbłaźnić, wygrzebałam ze śmietnika odcięte metki i poszukałam wskazówek prania. A tam jak byk: NIE PRAĆ! Jak to nie prać?! Białej bluzki nie prać?! Gapię się jak idiotka na metkę. To jak ją czyścić? Może to jakiś materiał nowej generacji, jakaś kosmiczna technologia? A gdzie tam: wiskoza 100%.

Z reklamacji nici. Ani pieniędzy, ani bluzki. Tylko nauczka na przyszłość: człowieku, czytaj dokładnie metki. ZAWSZE!

  42 comments for “Pieniądze wyrzucone w błoto

  1. ~Colliberta
    13 czerwca 2015 o 15:52

    odsyłam do mojego ostatniego wpisu!

    • wokulska
      13 czerwca 2015 o 16:04

      :-) Zajrzałam i uśmiechnęłam się. Dziś w sklepach pełno wszystkiego, ale ubrać się modnie, wygodnie i estetycznie to sztuka. A buty to już w ogóle oddzielna historia…

      • ~Colliberta
        13 czerwca 2015 o 16:06

        Ja od dawna czytam metki na okoliczność prania i prasowania…

        • wokulska
          13 czerwca 2015 o 16:10

          Jakoś nie przyszło mi do głowy, że taka zwyczajna biała bluzka nie nadaje się do prania. Człowiek całe życie się uczy.

          • ~Ania
            19 czerwca 2015 o 15:03

            Moze byla z jedwabiu? ;)

          • wokulska
            19 czerwca 2015 o 17:26

            Och, całkiem możliwe, prosty człowiek się nie poznał :-)

        • ~Ania
          19 czerwca 2015 o 15:06

          Ja czytam glownie sklad tworzywa. Polyester, modal i inne wynalazki odwieszam daleko daleko. nie ma to jak sprawdzona stara bawelna, ewentualnie wiskoza na chlodniejsze dni.

          • ~ely
            22 czerwca 2015 o 12:47

            Modal to rodzaj wiskozy tylko wyzszej jakosci .. nie nadaje sie do prania niestety poniewaz jego wlokna sa zbyt cienkie i delikatne .. Generalnie viskoze mozna prac recznie w chlodnej wodzie tak samo jak jedwb / w pralce nie radze .. nawet jezeli ma program do praia delikatnego . Nigdy nie wirowac i nie wieszac tylko rozlozyc „w poziomie” .
            Jezeli chodzi o wuskoze i jedwab z sieciuwek typu H&M + Zara to niestety inna historia ,, uzywaja bardzo niskiej jakosci tkanin;

  2. 13 czerwca 2015 o 19:37

    Czasami kiedy sobie myślę, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy, pojawia się coś, co jednak mnie zaskakuje. Teraz jest to Twoja historia z bluzką. :D W ogóle dzisiaj z tymi zakupami to bywa zabawnie. Ostatnio przymierzałam spodnie – pasowały jak ulał, ale że zauważyłam drobny defekt, odwiesiłam je na wieszak i kupiłam drugą parę. Wróciłam do domu i co się okazało? Że choć na metce był ten sam rozmiar, spodnie były mniejsze i bardziej opięte. Tego samego dnia w pośpiechu kupowałam też stanik. W sklepie pasował idealnie, ale gdy przemierzałam go w domu, na spokojnie, okazał się jednak za mały. Morał z tego jest prosty: idąc na zakupy, nie wolno się spieszyć!

    • wokulska
      13 czerwca 2015 o 19:56

      Moja mama zawsze powtarzała: gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Święta racja!

  3. ~AREK
    19 czerwca 2015 o 10:04

    Nie ma to jak kupić „za małą bluzkę”… niektórzy moli by być zadowoleni z jej ubrania http://www.alestrona.net/3650/za_ciasna_bluzka.html :)
    Ludzie czytajcie metki !

  4. 19 czerwca 2015 o 10:15

    Nigdy nie czytałam metek pod takim kątem. Jak to się człowiek może zdziwić. No ale żeby bluzki nie móc wyprać?! To w domyśle przeznaczyli ją do wietrzenia chyba. Czas jednorazowych ciuchów. Masakra.

    • ~ely
      22 czerwca 2015 o 12:49

      Pranie chemiczne … eh ?!

  5. 19 czerwca 2015 o 10:21

    wow ! ale ciekawostka.
    Nie prać.
    Powiem szczerze, że rzadko czytam metki.
    Do głowy by mi nie przyszło, że trafiłabym na ubranie którego się nie pierze.
    Masz rację, teraz zanim kupię będę czytać metkę.

    Po co takie ubrania których nie można prać w domu tylko oddawać do pralni chemicznej
    Fajna oszczędność (kupujesz w sieciówce taniej i masz po kilku praniach cenę wyższą o pranie i benzynę wypaloną na dojazd do pralni).
    Cóż pozostaje Ci tylko szybkie odchudzanie :) :)
    http://odchudzaniejestproste.pl/dieta-na-spalanie-tluszczu-jak-schudnac-5-15-kg-jak-szybko-schudnac/

    A przy okazji czy taką bluzkę można jakoś reklamować ?
    Może informacja o praniu (a raczej zakazie prania) była za mała?
    Pozdrawiam

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:24

      Jak pokazuje moja przygoda, można się spotkać z różnymi przypadkami. Czasami człowiek zastosuje się do wskazówek prania i też różnie wychodzi.
      Jeśli chodzi o odchudzanie, to jestem w normie, nic mi to nie da :-)
      Pozdrawiam

  6. ~Ada
    19 czerwca 2015 o 11:12

    Wiskoza?
    Spryskaj wodną mgiełką, rozprasuj cierpliwie materiał i szwy, powinna wrócić do pierwotnego rozmiaru. Jeśli wiskoza jest gładka to mniej się kurczy, natomiast wiskoza kreszowana bardziej.
    Prać trzeba w temperaturze 30, maksymalnie 40 stopni, przed pierwszym praniem zahartować w zimnej wodzie.

    Miałam kiedyś taką sukienkę, mój rozmiar na 170cm wzrostu, po praniu na 140cm, z szerokości podobnie. Moja zdziwiona mina bezcenna ;-)
    Rozprasowanie pomogło, ale efekt tkaniny kreszowanej stracony bezpowrotnie.
    Pozdrawiam

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:19

      Dziękuję za dobre rady, spróbuję, ale bluzka (chyba z tej kreszowanej wiskozy) jest naprawdę mała. Pozdrawiam :-)

  7. ~aga
    19 czerwca 2015 o 12:19

    Ja zawsze białe delikatne bluzki piorę ręcznie i w niezbyt gorącej wodzie z płynem. Efekt – bluzki służą mi kilka sezonów. Pralka niszczy ubrania!

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:16

      Specjalistką nie jestem, ale „nie prać” to chyba nie prać, nawet ręcznie.

  8. ~kaja
    19 czerwca 2015 o 12:25

    „Nie prać”!???:O
    To co robić??? Użytek jednorazowy czy jak? XD
    A całkiem na serio, jak przeczytałam Twoją notkę, to najpierw się zaśmiałam (dziękuję:)) ale wiem,że ta sytuacja całkiem do śmiechu to nie jest, bo w pierwszej chwili to mnie by chyba szlak na miejscu trafił.
    Pozdrawia ;)

  9. ~mała MI
    19 czerwca 2015 o 12:51

    Może tą bluzkę oddawało się do jakiegoś rodzaju prania chemicznego? Musi być jakiś sposób odświeżenia ubrania. Ja na przykład posiadam wiele gorsetów, które przez posiadane metalowe fiszbiny nie nadają się do jakiegokolwiek prania. Zawsze gdy chcę je „wyprać” oddaję je do zwykłej pralni, oni wiedzą co i jak robić ;)

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:10

      Może, tylko jaki w tym sens? Wiadomo, że taką bluzkę raz się założy i trzeba „prać”. Nie chcę nawet liczyć, ile by mnie kosztowało takie pranie chemiczne.

  10. ~R52
    19 czerwca 2015 o 13:32

    Bo to była bluzka jednorazowego użytku :) Sorry, Twój pech.

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:06

      Niestety, ale nauczka na przyszłość bezcenna:-)

  11. ~ratlerek
    19 czerwca 2015 o 14:07

    Jesteś konsumentem, więc nie interesuje Cię gwarancja producenta, tylko ustawowy zapis o „zgodności z umową” którą sprzedawca ma obowiązek rozpatrzyć. W ustawie jest taki zapis że przedmiot musi się nadawać do celu do jakiego został zrobiony. Tak więc wszelkie zastrzeżenia sprzedawcy że coś jest tylko ozdobne nie mają żadnej wagi prawnej, ponieważ buty muszą się nadawać do chodzenia, zegarek do pokazywania czasu a bluzka do noszenia. Wg mnie zakaz prania narusza przydatność bluzki do jej podstawowego celu – noszenia tak więc towar sprzedawca musi przyjąć jako niezgodny z umową. Kupiłaś bluzkę, a to co Ci sprzedano nie nadaje się do użycia jako bluzka. Walcz!
    Pozdrawiam

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:27

      Dzięki, spróbuję bardziej zgłębić temat. Pozdrawiam

    • ~ely
      22 czerwca 2015 o 12:56

      Bzdura … metki nalezy czytac .. czesto producenci asekuruja sie przed „nieprawidlowym praniem” .. jak udowodnisz pozniej takiej Panci ze nie uprala bluzki w pralce razem z bwalenianumi slipkami meza .. moze w temp. 60° C .. kij ma zawsze dwa konce .. nieuczciwi klienci „powoduja” asekuranckich producentw … minimum wiedzy i doswiadczenia wystarczy zeby szybko ocenic czy warto wydac pieniazki .. viskozy i jedwabie jezeli nie sa to krepony , tkanin kreszowane lub drukowane praktycznie wszystkie piora sie recznie w chlodnej wodzie ( 30°C)
      Ely

  12. ~Monika
    19 czerwca 2015 o 14:18

    Przede wszystkim takie bluzki pierze się w letniej wodzie ręcznie, nie zajmie to wiele czasu, rączek nie zniszczy i z bluzką pewnie nic by się nie stało.
    Ja wszystkie „elegancie” bluzki, a nawet sukienki ręcznie piorę i rzeczy wystarczają mi naprawdę na długo

    • ~Monika
      19 czerwca 2015 o 14:19

      a co do metek to czytać trzeba, ja na ostatnio kupionej sukience mam „nie prasować”
      czemu to nie wiem, mam tylko nadzieję, że jakoś magicznie się nie będzie gniotła

      • ~ratlerek
        19 czerwca 2015 o 15:51

        Trzeba dokładnie wieszać po praniu (na dobrym wieszaku, z okrągłymi i szerokimi ramionami i dopasowanym do szerokości ciucha) i większość rzeczy sama z siebie wysycha bez zagnieceń. Moja Żona z zasady NIGDY nie prasuje : )
        A co do prania ręcznego to krótki program delikatny bez wirowania też daje radę.

  13. ~Nadwodna
    19 czerwca 2015 o 14:21

    Mądra ciotka nauczyła mnie podstawowej zasady: szkoda pieniędzy na tanie rzeczy. Mniej elegancka teściowa potwierdziła: – Tanie mięso psy jedzą – Ja, wyedukowana jak wyżej, zdradzę jeszcze jedną prawdę: drogie ponadczasowe rzeczy trwają niezmienione, trwają, trwają… Bardzo znudzona, zgrzytam zębami, a one nadal w dobrej formie i na czasie.
    Współodczuwam z Autorką i pozdrawiam

    • wokulska
      19 czerwca 2015 o 14:30

      Jak już przeboleję ten nieudany zakup, na pewno zainwestuję w coś lepszego. Pozdrawiam

      • 19 czerwca 2015 o 15:56

        Uśmiechnąć się i iść dalej :)

      • ~jojo
        19 czerwca 2015 o 16:05

        Tylko bawełna ! ewent. z 1-2 % dodatkiem polecam ! na zimne i gorące dni :-)

        • wokulska
          19 czerwca 2015 o 17:23

          Ale gdzie tu teraz kupić coś z bawełny? Wszystko z jakichś sztuczności, w dotyku jak papier. Pozdrawiam

    • ~ratlerek
      19 czerwca 2015 o 15:55

      Niestety, ta mądrość jest już dawno nieaktualna. Dziś rzeczy są drogie bo mają metkę znanej firmy a cena nie ma nic wspólnego z jakością. Nawet w jednym sklepie nieraz dobre rzeczy i buble wiszą obok siebie.

  14. ~Anna
    20 czerwca 2015 o 08:17

    zabawne; nie wiedziałam że produkuję jednorazowe bluzki

    • wokulska
      20 czerwca 2015 o 09:44

      Chyba „produkują”, niestety to prawda. Ja swojej nie zdążyłam nawet raz założyć.

  15. ~Beata
    20 czerwca 2015 o 20:52

    Chciałam kiedyś oddać buty do reklamacji. Pani nie chciała ich przyjąć bo buty były używane. Na szczęście nie odpuściłam i sprawę załatwiłam ale moje zdziwienie było duże.

    • ~ely
      22 czerwca 2015 o 12:59

      Ha Ha dobre ! … a niby jak mialo bc sprawdzone czy nadajs ei do uzytku .. przez patrzenie na nie ??

  16. 17 maja 2017 o 17:38

    Oj tam oj tam. To była z pewnością bardzo stara bluzeczka, historyczna, z czasów gdy to się nie prało a perfumowało jedynie.

Odpowiedz na „~jojoAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *