Biedna bogata

Byłam ostatnio na pewnym przyjęciu. Poznałam kilka osób. Między innymi S.

Elegancka, zadbana pani po pięćdziesiątce. Bardzo bogata. Właścicielka jakiejś dobrze prosperującej firmy. Do tego elegancki przystojny mąż, udany syn. Światowe życie, o którym opowiada tak naturalnie. Podróże. Tylko pozazdrościć.

Ale pani S. się nie uśmiecha. Na jej twarzy pielęgnowanej drogim kremem i umalowanej markowymi kosmetykami widać zmęczenie.

Życie nas nie oszczędzało, mówi, sącząc białe wino. Ktoś natychmiast napełnia jej kieliszek.

Pieniądze kuszą złych ludzi. Złych i groźnych. Jeden nieudany zamach, drugi. A może tylko ostrzeżenie. Pogróżki. Był czas, że czuli tylko strach. To się mogło stać w każdej chwili. Było, minęło. Ale kto wie…

S. wypija kieliszek wina, podczas gdy ja ledwie parę łyków. W butelce, która przy niej stoi, szybko pokazuje się dno. Wychodzi w połowie przyjęcia. A właściwie wyprowadza ją mąż. Sama ledwo trzyma się na nogach. Syn grzecznie żegna się w imieniu niedysponowanej mamy.

Podobno kobiety piją inaczej niż mężczyźni.

Podobno szybciej się uzależniają.

A może to tylko pieniądze. Podobno nie dają szczęścia.

  7 comments for “Biedna bogata

  1. ~Colliberta
    9 maja 2015 o 19:09

    Biedna, rzeczywiście, dużo ja to bogactwo kosztowało… Pieniądze… podobno lepiej mieć, niż zgubić, ale cena może być wysoka… Osobiście znam dwie osoby, która mają i nie zawróciło im to w głowie zupełnie. Zakupy tam, gdzie wszyscy – w okolicznych marketach, ona może najwyżej nie zagląda do lumpeksów, ale też do najdroższych butików także nie. Są silni i zawsze się wspierają…

    • wokulska
      9 maja 2015 o 19:53

      Czasami nam „biedakom” wydaje się, że gdybyśmy mieli mnóstwo pieniędzy, to dopiero bylibyśmy szczęśliwi. Ale i bogaci mają swoje zmartwienia. Dobrze, że pani S. ma rodzinę, która się nią opiekuje w „trudnych” momentach, bo prawdziwym bogactwem, jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, jest miłość kogoś bliskiego. Pozdrawiam :)

      • ~Colliberta
        9 maja 2015 o 20:03

        Tak, choć jak wynika z twojej opowieści – na razie nie na wiele to pomaga

        • wokulska
          9 maja 2015 o 20:31

          Ciekawe, czy w ogóle zauważają problem? W każdym razie są przy niej.

          • ~Colliberta
            9 maja 2015 o 21:49

            I to jest pytanie…

  2. ~znękana
    6 sierpnia 2015 o 17:02

    A jak mam się czuć ja która po prawie trzydziestu latach pracy zostałam zwolniona,córka skończyła studia i nie ma pracy co najwyżej dorywczą.Straciłyśmy wynajmowane mieszkanie i teraz koczujemy na działce.Jak ja jestem upokorzona i przygnębiona to nikt tego nie zrozumie.Nigdy nie korzystałam z pomocy społecznej i teraz też nie będę,prędzej zabiję ją i siebie.Nikomu nie zazdroszczę zarobionych pieniędzy widocznie byłam życiowym nieudacznikiem który tylko pracował uczciwie i tego uczył swojego dziecka.Pieniądze są potrzebne i dobrze o tym wiecie i nic tego nie zmieni,bez nich będziecie jak ja i moja córka dnem i nikim,marginesem społecznym,który cieszy się że jeszcze ktoś laptop pożyczy by mieć kontakt ze światem.Nigdy nie zaznajcie takiego losu.

    • wokulska
      6 sierpnia 2015 o 17:43

      Może to co napiszę, zabrzmi jak pusty frazes, ale uważam, że nigdy nie należy się poddawać. Wiele razy w moim życiu sprawdziło się powiedzenie, że jeśli jesteś na dnie, to możesz się tylko od niego odbić. I proszę mi wierzyć, wiem sporo na ten temat. Życzę Wam siły do walki z przeciwnościami losu i szybkiej odmiany na lepsze. A uczciwość to tylko powód do dumy w dzisiejszym świecie pełnym kombinatorów i cwaniaków. Czystego sumienia nie kupi się za żadne pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *