Mojemu ojcu

Nie przepadam za świętami. Jeśli jednak miałabym wybierać między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą, to wolałabym tę drugą. Wielkanoc bardziej przemawia do mojej duszy. Bo podejmuje, jeśli można tak powiedzieć, temat cierpienia i śmierci. Jest bliższa życiu niż lukrowane Boże Narodzenie.

Ale tak naprawdę nie o świętach chciałam pisać, tylko o moim ojcu.

Uświadomiłam sobie właśnie, że ciągle czekałam, aż się zmieni. Nie akceptowałam tego, jakim był człowiekiem, wierząc, że pewnego dnia nastąpi cudowna przemiana. Ten, który był, to ojciec tymczasowy, zastępczy, niepełny. Tolerowałam go, ale czy kochałam? Wydaje mi się, że tak naprawdę kochałam tego wymarzonego nieistniejącego. Ojca supermena.

Miał problem z alkoholem. Chyba nie umiał bez niego żyć. Czasami to były dwa piwa wypite wieczorem, a czasami wyjęte z życiorysu całe tygodnie.

Jednocześnie robił najlepsze naleśniki z serem, kanapki ze smalcem i cebulą, kogel-mogel. Potrafił upiec chleb. Miał poczucie humoru. Lubił stare westerny i piłkę nożną. Grał w totolotka.

Myślę, że nie potrafiłam zaakceptować jego słabości. A on nie mógł sobie poradzić z moimi wymaganiami. Poprzeczka wisiała bardzo wysoko.

Czasami wymagamy od naszych bliskich czegoś niemożliwego. Mają się dla nas wyzbyć nałogu, schudnąć, zmądrzeć, więcej zarabiać. To ma być dowód ich miłości.

Dziś wiem, że to błąd.

Mój ojciec był właśnie TAKI. Zwyczajny. Miał swoje słabości. Jak każdy. Nic mi nie przyszło z tego, że próbowałam go zmienić.

Zeszłej Wielkanocy był jeszcze z nami. Myślałam, że go zatrzymam. Nie pozwalałam odejść. Uczyłam obsługi komputera. Podsuwałam przepisy. Namawiałam na rower. Kupiłam porządną kurtkę, taką na lata. Miał żyć, bo ja tak chciałam. W końcu się poddałam.

Powiedziałam: idź, skoro chcesz.

I odszedł.

  2 comments for “Mojemu ojcu

  1. ~A......ka
    3 kwietnia 2015 o 17:18

    Ehhhhhhhh …łza popłynęła, człowiek to taka dziwna istota, że proste rzeczy lubi sobie komplikować ( im bardziej tym lepiej) . Też próbuje na siłę zmieniać „słabości” moich bliskich zamiast najnormalniej w świecie zaakceptować je.
    Pani Wokulska mimo wszystko i wbrew wszystkiemu życzę Ci spokojnych, pełnych radości i ciepła Świąt Wielkanocnych .
    Serdecznie pozdrawiam stale podczytująca ;)
    A……ka

    • wokulska
      3 kwietnia 2015 o 18:07

      No właśnie, ciągle gonimy za jakimś niemożliwym do zrealizowania ideałem, zamiast docenić to, co mamy. Ja potrzebowałam trochę czasu, żeby to zrozumieć.
      Cieszę się, że mam stałą czytelniczkę i dziękuję za wszystkie komentarze.
      Czasem piszę o smutnych rzeczach, ale nie jestem smutasem, no może czasami :)
      Ja również życzę Pani radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych!
      Pozdrawiam Panią i wszystkich wiernych i „niewiernych” czytelników :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *