Pospieszny do Krakowa

Uwielbiam dworce. Czasami myślę sobie, jak cudownie byłoby przesiedzieć całe życie na dworcowej ławce. Patrzeć na przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi, na ludzi wędrujących skądś dokądś, samemu będąc nigdzie. Bo dworzec to takie „nigdzie”. Już nie jesteś tu, ale jeszcze nie tam. Zostawiasz coś za sobą i ku czemuś zmierzasz, więc na dworcu przez chwilę trwasz w stanie zawieszenia. Możesz spokojnie spojrzeć w tył i w przód. Zrobić rachunek sumienia.

Lubię dworce, bo dają możliwość wyboru. Autobusy i pociągi mkną we wszystkie strony świata. Wybieram się do Gdańska, ale zawsze mogę w ostatniej chwili wskoczyć w pospieszny do Krakowa. Normalnie w życiu wiele rzeczy robi się, bo trzeba, bo innego wyjścia nie ma. To się nazywa chyba odpowiedzialność. A mnie się marzy taka podróż. Wsiadam w pociąg i jadę gdzieś w świat. Rezygnuję z całego dotychczasowego życia jak z ubrania, które przestało pasować. Może kiedyś…?

Kiedy byłam mała, całą rodziną szliśmy na dworzec, kiedy wybieraliśmy się do babci na wieś. Schyłkowy PRL, budynek dworca w stylu klasycznej komuny, sklep z pamiątkami, przechowalnia bagażu, nosowy głos rozbrzmiewający z głośnika dla mnie zawsze jakby z innego świata. I tłumy ludzi.

Dziś dworca już nie ma. To, co z niego zostało, straszy trochę jak schowany w krzakach rozkładający się trup. Nikt nie zapowiada odjazdów autobusów. Nikt nie kupuje goździków na imieniny. Zniknęli gdzieś ludzie spieszący dokądś w sobie tylko znanych sprawach. Umilkł warkot silników „niebieskich”.

Nie ma też miejsca, do którego jeździliśmy. Dom dziadków został rozebrany, a ziemia sprzedana. I nie ma rodziców. Więc nawet gdyby dworzec wciąż istniał, nie miałabym dokąd ani z kim jechać…

  4 comments for “Pospieszny do Krakowa

  1. niezapominajkaa
    21 marca 2015 o 21:25

    Mnie też dworzec kojarzy się z wolnością, już od dawna mam taką ochotę uciec jak najdalej, od tego zgiełku i hałasu. Wsiąść w jakiś pociąg, bez bagażu, spraw na głowie i pośpiechu…to się chyba nazywa wolność, której brakuje każdemu. Pozdrawiam :)

    • wokulska
      22 marca 2015 o 06:05

      No właśnie, moja miłość do dworców to tak naprawdę tęsknota za wolnością. Czasami codzienność z tymi wszystkimi „ważnymi” drobiazgami przytłacza.Pozdrawiam :)

  2. ~Lenka
    22 marca 2015 o 09:37

    Posłuchaj mojej matki, matka wie ! =) http://www.almoc.pl/img.php?id=2723

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *