Dobrego męża, Boże, daj

To powoli zaczyna być dziwne. Moje szczęście do staruszek w potrzebie. Trafia mi się taka przynajmniej raz w miesiącu. Czasami moja pomoc ogranicza się do odczytania godziny odjazdu autobusu z rozkładu jazdy albo ceny w sklepie, drobiazg. Wczoraj natomiast miałam do czynienia z prawdziwym wyzwaniem.

Staruszka w potrzebie przycupnęła na przystanku. Na pierwszy rzut oka widać było, że przyjechała ze wsi. Miała znoszoną, krzywo zapiętą kurtkę i dobytek upchnięty w kilku reklamówkach. Uwagę zwracały jej dłonie, czerwone, jakby zmarznięte. Kiedy podjeżdżał jakiś autobus, kobieta zrywała się i dopytywała nerwowo, jaki to numer. W pewnym momencie dopadła do mnie. Okazało się, że czekamy na ten sam autobus. Staruszka wyraźnie się ucieszyła.

- Pomoże mi pani?- spytała, wpatrując się we mnie wzrokiem zagubionego psa.

- Pomogę, oczywiście- zapewniłam.

„Nasz” autobus nadjechał po kilku minutach. Chwyciłam reklamówki starszej pani i wniosłam do środka, przypilnowałam, by ich właścicielka wygodnie usiadła. Myślałam, że na tym moja przygoda się zakończy. Tymczasem w trakcie jazdy dowiedziałam się, że babcia wysiada tam gdzie ja i musi dojść do pewnego bloku, a torby takie ciężkie… Szybko przekalkulowałam w myślach: wchodzić w to czy grzecznie się wykręcić? Nie potrafiłam zostawić staruszki. Postanowiłam odprowadzić ją na miejsce. Blok, do którego zmierzała, znajdował się niedaleko.

- Pójdę z panią- oświadczyłam, gdy wysiadłyśmy z autobusu.

Twarz staruszki natychmiast się rozjaśniła. Kiedy na nią spojrzałam, wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję. Kobieta ledwo szła, po kilku krokach przystawała, żeby odpocząć. Międzyczasie poznawałam historię jej życia. Przyjechała do córki, na święta. Ma dwóch wspaniałych wnuków, ale obydwaj ciężko chorzy. Owdowiała dwadzieścia lat temu. Ma problemy ze wzrokiem, ale na zabieg czeka się trzy lata. Przeszła udar i cudem powróciła do życia. Smutna spowiedź człowieka, którego życie nie oszczędzało. Samotność, choroby, bieda… Zrobiło mi się wstyd. Kiedy obserwowałam ją na przystanku, widziałam tylko te reklamówki, starą kurtkę i dziwne zachowanie.

W końcu dotarłyśmy na miejsce. Odprowadziłam staruszkę do windy i pożegnałam się. Kobieta zaczęła mi tak wylewnie dziękować, jakbym zrobiła coś naprawdę wielkiego, a ja tylko poświęciłam jej kilkanaście minut swojego czasu.

- Wiedziałam, że są na świecie jeszcze dobrzy ludzie- powiedziała, a na koniec zawołała jeszcze za mną- Niech pani Bóg da dobrego męża!

Uśmiechnęłam się. Dobry mąż? Czemu nie, przydałby się :-)

Tylko skąd staruszka wiedziała, że męża nie mam? Przecież nie powiedziałam jej o sobie nawet jednego słowa…

  17 comments for “Dobrego męża, Boże, daj

  1. ~sekundant
    17 marca 2015 o 08:30

    Skąd wiedziała, że nie masz męża?
    A skąd Ty wiedziałaś, że przyjechała ze wsi i jest zagubiona?
    To widać, słychać i czuć… ;-)))

  2. ~RSP
    17 marca 2015 o 09:54

    Po obrączce, a raczej jej braku.

    • wokulska
      17 marca 2015 o 16:47

      Miałam rękawiczki :)

  3. ~Jasam
    17 marca 2015 o 10:01

    Jakby się jeszcze okazało, że następnego dnia poznała tego męża to by było o czym pisać a tak co? Nic.

  4. ~Jacek
    17 marca 2015 o 10:11

    :)

  5. ~Basia
    17 marca 2015 o 10:54

    No to ja Ci też życzę dobrego męża ;-D
    Nie zmieniaj się, nawet najskromniejszy przejaw empatii, dobroci i pomocy dla drugiego człowieka może zmienić naszą trudną rzeczywistość w coś lepszego. Bardzo lubię ludzi, którzy zamiast narzekać, robią coś dobrego sami i zaczynają poprawianie świata od samych siebie.

  6. ~iza
    17 marca 2015 o 11:00

    A mnie Bóg dał dobrego męża, już 19 lat temu, a ja dziś rano się z nim pokłóciłam… jemu chyba Bóg nie dał dobrej żony

  7. ~Agnieszka Kowalska
    17 marca 2015 o 13:07

    A ja wolę myśleć, że to była dobra wróżka, która tylko przyjęła postać ubogiej, zagubionej staruszki, aby wypróbować Twoje dobre serce. Dobre wróżki zawsze tak testują ludzi.
    Tak, wiem, naczytałam się bajek w dzieciństwie i teraz, będąc dorosła, wciąż jeszcze wierzę, że dobro zostaje zawsze nagrodzone, zamiast przyjąć hasło typu „Śmierć frajerom”. Jestem dziecinna i emocjonalnie niedojrzała. Bogu dzięki! :–)
    Ale tak, czy owak, postąpiłaś bardzo ładnie, dlatego spodziewam się, że w niedalekiej przyszłości odziedziczysz wielki majątek po dalekiej, nieznanej ciotce, poślubisz miłego księcia, zachowasz na zawsze młodość, zdrowie i urodę oraz przyprawisz wszystkich swoich wrogów o atak serca, spowodowany zazdrością o moje powodzenie i szczęście. !!!!!
    Natomiast te niedobre dziewczęta, które pozostawiają biedne staruszeczki na pastwę losu, ani w bajkach ani w życiu nigdy dobrze nie kończą! Zazwyczaj zostają zamienione w ropuchy albo inne robactwo. :–(
    Pozdrawiam wiosennie.

    • wokulska
      17 marca 2015 o 16:50

      Ja też naiwnie wierzę, że dobro do człowieka wraca :) Czekam na ten spadek i księcia z bajki. Pozdrawiam!

    • 20 marca 2017 o 19:14

      …dobra wróżka…Dziękuje pięknie, najpiękniej jak umiem ,za te dwa słowa:” dobra wróżka” bo wydawało się że całkiem zapomniałam ,że są takowe na świecie i że jest przy każdej w każdy czas i w każdą godzinę. Ja całkiem zapomniałam ,że mam przy sobie dobrą wróżkę…Dziękuję.

  8. 17 marca 2015 o 13:33

    Ja takie babcie ze spotykanych ludzi lubię najbardziej, szczere, bezpośrednie i sprawiają, że człowiek czuje się pozytywnie lepszy, lepszy, bo może i chce pomóc ;)

  9. ~Agnieszka
    17 marca 2015 o 15:39

    Ale fascynująca historia…

  10. 17 marca 2015 o 19:32

    Czasami kilkanaście minut naszego czasu, a tyle radości dla drugiego człowieka. Pozdrawiam. :)

  11. ~Lenka
    19 marca 2015 o 19:03

    http://www.almoc.pl/img.php?id=3351
    i niech cały świat zaczeka.. =)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *