Zła wróżba

Sylwester dwa lata temu. Byłam zaproszona na imprezę do znajomych i dzień upływał mi na przygotowaniach do wyjścia. Szykowałam jakąś sałatkę, układałam włosy… Perspektywa sylwestrowej zabawy nie cieszyła mnie jednak. Wciąż myślałam o mojej chorej kotce. Miała na brzuchu spory wrzód, z którego sączył się płyn. Weterynarz nie pozostawił żadnych wątpliwości: to był rak. Można było zaryzykować kosztowną operację, ale szanse na jej powodzenie były niewielkie. Jedynym sensownym wyjściem był uśpienie chorego zwierzaka. Tylko że ja nie potrafiłam rozstać się z kotem, który towarzyszył mi przez jedenaście lat i stał się kimś bliskim. Wszyscy psiarze i kociarze na pewno wiedzą, o czym mówię.

Zdecydował za mnie ojciec. Przyszedł z kartonowym pudłem i powiedział, że zabiera kotkę do weterynarza. Zwierzę nie powinno się dłużej męczyć. Nie dyskutowałam z nim, może rzeczywiście przez mój egoizm i niedojrzałość kotka cierpiała? Delikatnie zdjęłam ją z kaloryfera i włożyłam do pudła. Popatrzyła na mnie swoimi wielkimi zielonymi oczami, zobaczyłam w nich zdziwienie, ale i bezgraniczną ufność. Czemu ją budzę? Co to za zamieszanie?

Wieczorem jechałam na sylwestrową imprezę i siłą powstrzymywałam łzy. Tamtego wieczoru byłam wyjątkowo beznadziejnym gościem. Ludzie wokół mnie śmiali się i bawili, a ja czułam się podle. Nie mogłam pozbyć się złych przeczuć. Kiedy o północy wznosiliśmy noworoczny toast, nie przypuszczałam, że właśnie rozpoczyna się najgorszy rok w moim życiu, rok naznaczony wielką rodzinną tragedią. Nie należę do osób przesądnych, ale to, co wydarzyło się w sylwestra, było jakby zapowiedzią kolejnych zdarzeń. Przypadek? A może jednak przeszłość, teraźniejszość i przyszłość łączą jakieś niewidzialne nici? Los czasem daje nam znaki…?

  2 comments for “Zła wróżba

  1. ~A......ka
    2 stycznia 2015 o 19:43

    Myślę, że to nie przypadek a przeznaczenie.
    Piszesz bardzo fajne teksty, dające do myślenia z niecierpliwością czekam na kolejny .
    Pozdrawiam
    A…….ka

    • wokulska
      2 stycznia 2015 o 19:58

      Dziękuję, takie komentarze motywują do pisania. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *