Zakupy z dreszczykiem

Po pracy wstępuję na zakupy do małego supermarketu. W sklepie niewielu klientów. Szybko zapełniam koszyk i staję przy kasie. Przede mną tylko jedna osoba. Starsza pani, która kupuje warzywa z przeceny: nieco przywiędłą sałatę i pomarszczone papryki. Staruszka ściska w ręku portmonetkę i cierpliwie czeka, aż kasjerka odnajdzie „kody na przecenę”. Kody gdzieś przepadły, więc panienka drze się na cały sklep:

- KRYSIA, PODAJ MI KODY: PRZECENIONA PAPRYKA! PRZECENIONA SAŁATA!

Krysia usłużnie odkrzykuje. Staruszka ze spuszczoną głową pośpiesznie pakuje warzywa do reklamówki.

-Trzy dwadzieścia- podlicza kasjerka.

Staruszka zaczyna przetrząsać kieszenie w poszukiwaniu portmonetki. Jedna, druga, potem torebka i reklamówka. Coraz bardziej nerwowo sprawdza kurtkę i torby.

- Gdzie są moje pieniądze? Przed chwilą trzymałam w ręku! Mój Boże, gdzie one są?!

Portmonetka zniknęła.

Zaczynam się czuć coraz bardziej nieswojo. Przy kasie jesteśmy tylko my trzy: kasjerka, staruszka i ja. Starsza pani już mierzy mnie pełnym niepokoju wzrokiem. Kasjerka również. Na pewno ukradłam! Wykorzystałam nieuwagę staruszki i zwinęłam portfel z nędznymi resztkami emerytury. I co teraz? Wezwą policję? Będą mnie przeszukiwać?

-Niech pani jeszcze raz spokojnie poszuka- proszę.

Portmonetka w końcu materializuje się gdzieś między zakupami. Staruszka szybko płaci i odchodzi. A mi nadal jest dziwnie. Niewiele brakowało, by posądzono mnie o kradzież. Mogło być bardzo nieprzyjemnie.

Wyszła po chleb, a skończyła na komisariacie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *