Wszyscy święci balują w niebie…

Halloween… Dzieci poprzebierane za zombie ganiają się po szkolnym korytarzu. Jedne uciekają i krzyczą „przerażone”, inne gonią. W końcu wszystkie wybuchają śmiechem. Świetna zabawa. Tymczasem ksiądz grzmi z ambony, żeby nie brać udziału w pogańskim obyczaju importowanym z Ameryki. Bo śmierć to nie zabawa. Tylko że dzieci nic nie wiedzą o śmierci. Nawet jeśli w jakiś sposób pojawi się w ich pobliżu, dorośli szybko ją przegonią. Zmarły dziadziuś jest szczęśliwy w niebie razem z aniołkami, trochę tak jakby gdzieś wyjechał na bardzo długo. Ukochany piesek biega po psim raju. Zresztą już masz nowego.

Uciekamy od śmierci. Nikt nas na nią nie przygotowuje. Jest jak wstydliwa choroba, którą się ukrywa. Wolimy żyć tak, jakby nas nie dotyczyła. Nie piszemy testamentów, nie ubezpieczamy się, nikogo nie upoważniamy do swoich kont. Odkładamy na bliżej nieokreślone później uporządkowanie papierkowych spraw. Nie zostawiamy dyspozycji dotyczących pogrzebu. Po co wywoływać wilka z lasu?

Przypominają mi się lekcje polskiego i wędrówka przez kolejne wieki historii świata. Średniowieczny dance macabre i barokowe portrety trumienne. Mickiewiczowskie „Dziady”. Dawniej śmierć była bardziej obecna w ludzkim życiu. XXI wiek to afirmacja życia. Mamy być piękni, młodzi i szczęśliwi. Na starość są operacje plastyczne, na smutek tabletki. Tylko patrzeć, jak naukowcy wynajdą coś, co pozwoli nam żyć wiecznie.

Póki co jednak przychodzi. Zabiera kogoś najbliższego, kochanego. Wtedy przejeżdża po nas niczym czołg. Ani Halloween jej nie odczarowuje, ani Kościół nie czyni łatwiejszą do przyjęcia.

  2 comments for “Wszyscy święci balują w niebie…

  1. 1 listopada 2014 o 20:43

    Tak, zdeydowanie śmierć to nie temat do zabaw i żartów, tym bardziej że niestety kiedyś dotknie każdego z nas, w mniejszym lub większym stopniu. I żadna zabawa nie przygotuje nas do tego i nie ułatwi sytuacji…. Ale ludzie od zawsze bagatelizują zwłaszcza to, czego się boją.

    • wokulska
      1 listopada 2014 o 21:22

      Niestety, doskonale wiem, o czym piszę. W krótkim czasie nagle straciłam dwie najbliższe osoby. Mam nadzieję, że kiedyś się z tym uporam. Pozdrawiam Panią, cieszę się, że ktoś tu do mnie zagląda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *