Trendsetterka

Nazywaliśmy ją „Butelka” albo „Parowozik”.

W obu rękach taszczyła torby pełne pustych butelek. Za sobą zostawiała chmurę papierosowego dymu. Niska i drobna. Wielbicielka za dużych żakietów i opasek. Nosiła skarpetki do półbutów zanim zaczęły się w nich pojawiać modelki na zdjęciach w magazynach mody. Z wprawą łączyła odległe wzory i kolory.

W czasach schyłkowej komuny kolorowy ptak. Dla nas, dzieci, dziwadło. Chowaliśmy się w krzakach i krzyczeliśmy za nią: Butelka! Mamrotała coś pod nosem i pędziła dalej, pobrzękując zawartością swoich toreb.

Minęło trzydzieści lat. Nadal widuję „Butelkę”. Za każdym razem w zdumienie wprawia mnie fakt, jak niewiele się zmieniła. Zupełnie, jakby czas się dla niej zatrzymał. Nie zbiera już butelek i nie pali papierosów. Wciąż jednak nosi swoje żakiety, opaski i skarpetki. Ostatnio wystroiła się w wielkie zdobione kolczyki zupełnie niepasujące do jej drobnej twarzy i równie spektakularne pierścienie. Sztuczne perły i sztuczne zmatowiałe srebro.

Gdyby miała więcej szczęścia i żyła w innym miejscu, jakimś Paryżu albo Nowym Jorku, nikt nie uśmiechałby się na jej widok z politowaniem.

Byłaby trendsetterką i prowadziła modowego bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *