Czarne trzewiki na obcasie

Za Anitą rok pogrzebów. Nagłych i bolesnych strat. Mówi się czasami, że czyjeś życie przewróciło się do góry nogami. Życie Anity przewróciło się do góry nogami i rozpadło w drobny mak. A miała zaplanowane wszystko do samego końca: miało być tak i tak. Nie będzie. Anita już niczego nie planuje.

Ktoś mówi, że ją podziwia, tak świetnie sobie sama radzi. Anita bohaterka, heroska, tytanka. Ma ochotę parsknąć śmiechem. Są dni, kiedy nie ma siły wstać z łóżka. Płacze, oglądając ludzkie tragedie w telewizji. A rozciąganie ust w uśmiechu boli. Na początku znajomi współczuli, prosili: dzwoń, przychodź. Nie miała siły wchodzić ze swoim cierpieniem w ich szczęśliwe życie.

Ten rok przeorał życie Anity na dwie części, przed i potem. Teraz na siebie „przed” Anita patrzy jak na jakąś obcą osobę. Anity „potem” jeszcze dobrze nie zna i boi się, co może w sobie odkryć. Próbuje być tamtą Anitą, ale czuje się tak, jakby grała cudzą rolę.

Z dawnego życia została jej miłość do butów. Czasami tylko to, że w sklepie czeka na nią nowa wyjątkowa para, motywuje ją do wyjścia z domu. Przymierza czarne trzewiki na obcasie i na chwilę zapomina o samotności.

Ma jedno marzenie. Skryte głęboko w sercu. Przeżyć miłość. Taką wielką, prawdziwą, mocną. Bez gierek i podchodów. Za taką miłość wybaczyłaby Bogu wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *