Fioletowa garsonka

Niedługo minie rok. Kiedyś Anita myślała, że to dużo. Teraz wie, że nie ma jednego czasu dla wszystkich. Dla każdego płynie inaczej. Każdy mijający dzień powinien coraz bardziej oddalać od niej to, co się wtedy wydarzyło, ale tak się nie dzieje. Tamto trwa najdalej wczoraj. Jest tak samo świeże i wyraźne, jakby wydarzyło się poprzedniego dnia.

Rocznica początku końca. Jedenasty sierpnia. Data wyjazdu do Niemiec. Pojechały z mamą odwiedzić siostrę. Mama nigdy nie była za granicą. Zajęta domem, zaganiana nigdy nie nie wyjeżdżała na wczasy. To miały być jej pierwsze wakacje. Wyjątkowe.

Zwiedzają Berlin i Poczdam. Kupują ciuchy. Jedzą falafele.

Mama kaszle, często używa inhalatora. Od lat zażywa jakieś leki na alergię. W nocy nie śpi. Pali więcej niż zwykle. Anita myśli, że to nic takiego. Nadmiar wrażeń. Nowe miejsce. Ale kiedy któregoś dnia mama wychodzi na spacer i znika na dwie godziny, a potem mówi, że stała pod drzwiami, bo nie chcieli jej wpuścić, zaczyna się denerwować. Mama twierdzi, że chłopak siostry bierze narkotyki i truje siostrę. Anita sprawdza w internecie, to tylko leki na nadciśnienie. Już wie, że dzieje się coś złego. Mama się zmienia. W jakąś obcą dziwną osobę. Dwa dni przed powrotem do Polski puchną jej nogi. Nie widać kostek.

Dziewiętnasty sierpnia. Powrót do domu. Następnego dnia wizyta u lekarza. Badania na cito na oddziale ratunkowym szpitala. Mama wypisuje się na własną prośbę. Ze spuchniętych nóg sączy się woda. Gotuje zupę. Zawsze dobrze gotowała, ale tym razem Anita je, by nie robić jej przykrości. Zupa ma dziwny smak.

Piątego września nad ranem karetka zabiera mamę do szpitala. Trafia na oddział płucny. Diagnoza lekarzy jest jak wyrok. Rak płuc z licznymi przerzutami. Odtąd wszystko toczy się jak lawina. Szybko i w dół. Codziennie mamy jest mniej. Coraz trudniej rozpoznać w niej znajomą kochaną osobę. Anita do końca nie wierzy w to, co się dzieje. Rzeczywistość przypomina senny koszmar, z którego nie można się obudzić.

Dwudziestego czwartego września mama odchodzi. Dzień wcześniej Anita kupuje jej śliczną fioletową garsonkę. Kiedyś lubiły chodzić razem na zakupy. Mama polegała na guście Anity. W tej garsonce żegna wszystkich, którym była bliska. Już się nigdy nie spotkają.

Niedługo minie rok …

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *