Śmierć bez retuszu

Ludzie umierają. Każdy kiedyś umrze. Nic tego nie zmieni. Możesz zaplanować tyle ważnych wydarzeń w swoim życiu, tylko jednej śmierci nie. Przyjdzie, kiedy będzie sama chciała, drwiąc z twoich planów i zamierzeń. Nigdy nie będziesz na nią gotowy. Zostawi po sobie ogromną połać spalonej ziemi. Pustkę w sercu, która boli gorzej niż jakakolwiek cielesna rana. Stoisz potem na tej spalonej ziemi i zastanawiasz się, dokąd iść i po co. Kilka tygodni temu odeszła moja mama. Nadal nie możemy uwierzyć, że to się stało naprawdę. Złe samopoczucie, wizyta w przychodni, tragiczne wyniki badań, szpital. A potem co dzień gorzej. Miałam wrażenie, że przez cały ten czas śnię jakiś koszmar, a nie żyję na jawie. Takie rzeczy się nie zdarzają. To przecież absurd. Pomyłka.

A jednak. Patrzyłam przerażona, jak choroba co dzień pożera moją mamę. Odbiera jej siły, pozbawia przytomności. Bardzo się spieszyła, jakby się bała, że znajdziemy jakiś cudowny lek, dzięki któremu wyrwiemy ją z jej szponów. Gdzie jest moja mama, zastanawiałam się, patrząc na niszczone przez chorobę ciało leżące na szpitalnym łóżku, to przecież nie ona. Nie moja energiczna, zawsze pełna optymizmu i taka silna matka.

Śmierć nie jest piękna. W wyretuszowanym przez fotoshop świecie tym bardziej razi jej obecność. Chcielibyśmy, aby osoby, które kochamy, nie umarły nigdy, a jeśli już, to lekko, z godnością, „ładnie”, tak jakby wybierały się w od dawna planowaną podróż do ciepłych krajów. Tylko że tak się nie da i my żywi nie potrafimy potem poradzić sobie z tym, co śmierć przed nami odsłoniła.

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *